Page 90 - 41_LiryDram_2023
P. 90

  88 LiryDram
październik–grudzień 2023
Bianka Kunicka Chudzikowska
– tak bardzo czuję jak pęcznieją słowa –
dziś nie dokarmiam kruków nie obudzę lęku zwinięty w kłębek zrzuca skórę liczy słoje i spisuje testament
kiedyś gdy rodziłam smoki w baśniach żyły potwory
dziś wypuszczam je z klatki rozrośnięte i syte zawsze bałam się życia brodząc w słodkiej małmazji
dziś nie lękam się ciszy a bezsenność jest czuła gdy zapytasz wiatru co jest sednem miłości odpowie ze wszystkie epitafia napisane są ręką rozpaczy
potrzebuję dłoni która wskaże mi drogę
jestem jętką trzciną antonimem lęku
odradzam się w wodzie gdzie się kocą syreny wśród miękkich nenufarów słodkim głosem wabią rozcinam sprawnym ruchem wymyślone niebo pragną chodzić na palcach po wezbranych falach bo łez morze jest gorzkie jak korzeń piołunu
Maciej Mazur Pałac
Kiedyś ktoś zbudował piękno – teraz ruina stoi zatęchła pleśnieje niczym padlina fasada zgniła zmurszały tynk odpada cementowo wapienny pomięty niczym tkanina. Obiekt ten zestarzał się zgasł. Kolejne pokolenia omijają go obojętnie
Mury te pamiętają Kościuszkę na koniu, Rudolfa Hessa, bale i biesiady. W okół okien opaski o nieregularnym kulistym kształcie obserwują jak oczy nasz czas, naszą rzeczywistość. W oknach serpentynit i cień. Attyka wyblakła, cera starca rozpada się. Po pustostanie hula i świszczy wiatr. Wirują śmieci.





















































































   88   89   90   91   92