Page 17 - 50_LiryDram_2026
P. 17

  yin i yang. Zauważyłam wówczas, że Two- ja poezja to z jednej strony ostry sprzeciw wobec ludzkiej głupoty, mechanizmów wła- dzy i iluzji postępu. To odważne wchodzenie w mrok. Ale z drugiej strony zawsze zosta- wiasz nam tę ocalającą, białą plamkę na- dziei: powrót do natury, pamięci, zapachu jaśminu z dzieciństwa.
Dziś widzę wyraźnie, że kwartalnik „Liry- Dram” jest przedłużeniem tej samej mądrej filozofii. W świecie cywilizacyjnego chaosu, w którym prawda tak łatwo ulega relatywiza- cji, Twoje pismo jest właśnie tą białą plamką – bezpieczną przestrzenią, w której literatura nie pozwala zagłuszyć sensu i buduje mosty tam, gdzie inni wznoszą mury.
Nasze wspólne ścieżki przecięły się wie- lokrotnie, dając mi przywilej obserwowania Twojej niezwykłej wrażliwości w akcji. Pa- miętam popołudnie w poznańskiej Bibliotece Raczyńskich, gdy na scenie, w towarzystwie Marii Duszki i Pawła Kuszczyńskiego, rozma- wiałyśmy o poezji jako przestrzeni dialogu. Gdy zadałam Wam to trudne, sparafrazowa- ne z wiersza Teresy Tomsi pytanie:
„Jakie słowo nie przejdzie nigdy przez czu- łe gardło Waszych wierszy?”
widziałam autentyczność, z jaką mierzysz się z granicami własnej sztuki. Udowodniłaś wtedy zgromadzonej publiczności, że poezja to dla Ciebie wciąż żywy organizm i ogrom- na, bezkompromisowa odpowiedzialność za słowo.
Tę samą wnikliwość i uważność na drugie- go człowieka pokazałaś niedawno w Warsza- wie, podczas projektu „Słucho-wizja” w Domu Literatury. Współprowadzenie z Tobą spotka- nia o słuchowiskach Igora Frendera i Dag- mary Kacperowskiej było dla mnie czystą
intelektualną przyjemnością. Sposób, w jaki dopytywałaś aktorów – choćby Roberta Go- nerę – o psychologiczne napięcia i budowa- nie ról wyłącznie za pomocą głosu, sprawił, że zaplanowane dwugodzinne wydarzenie przerodziło się w niemal czterogodzinną, fa- scynującą dyskusję o kondycji moralnej czło- wieka i utracie tożsamości. Uczestnicy po pro- stu nie chcieli wyjść z sali. To Twoja zasługa. Potrafisz bowiem tworzyć wokół siebie aurę, w której sztuka rezonuje najmocniej i dotyka najważniejszych strun.
Marleno, ten pięćdziesiąty numer to Twój wielki, osobisty triumf. Jesteś kimś znacz- nie więcej niż założycielką i redaktorką na- czelną. Jesteś prawdziwym spiritus movens współczesnego życia literackiego. Twoja niespożyta aktywność, pasja, z jaką pro- mujesz twórców, i niezłomna wiara w to, że kultura ma znaczenie, budzą mój naj- wyższy szacunek.
Niech ten piękny jubileusz będzie jasnym punktem na długiej mapie dalszej podróży. Życzę Tobie, sobie oraz nam wszystkim, by „LiryDram” wciąż trwał, inspirował i by nigdy nie zabrakło Ci sił do balansowania między tym, co w świecie mroczne, a tym, co jasne i ocalające.
Pozwól, że tę literacką podróż podsumuję drobną, dedykowaną Ci fraszką:
Gdy wokół dramat, a liryk nam mało, Złączyć dwa rodzaje Marlenie się udało, Pół setki wydań posłała już światu, Wlewając lirykę w sam środek dramatu!
Z wyrazami najgłębszego uznania i przyjaźni Irmina Kosmala
styczeń–marzec 2026
LiryDram 15





















































































   15   16   17   18   19