Page 259 - Besson&Demona
P. 259

WSZYSCY JESTEŚMY MISTRZAMI
Sezon jeździecki, jak zwykle, kończyły mistrzostwa Polski (rozgrywane w Gnieź- nie). Tym razem były to zawody międzynarodowe z udziałem jeźdźców z NRD. Pierwszy pół nał wygrał Stanisław Pastuch na Benedyktynie ze Stada Ogierów Drogomyśl. Drugi pół nał wygrał Czesław Matławski na Alchemiku. Po dwóch dniach prowadził jednak Stanisław Pastuch, który w tych dwóch konkursach zgromadził największą liczbę punk- tów. Moje konie chodziły źle. Besson robił wrażenie rozbitego, a podłoże płyty stadionu było dosyć twarde. Argun w drugim dniu w szeregu z dwóch okserów miał upadek. Tak że przed  nałem byłem w sytuacji fatalnej. Besson był bez formy, a Argun po upadku kulał. Nie miałem zatem wyboru i  nał musiałem pojechać na Bessonie. Wieczorem i rano Besson miał robione wcierki rozgrzewające i zimne okłady na ścięgna. Kuracja widocznie mu pomogła, ponieważ przeprowadzony w ręku kłusował znacznie swobod- niej. Antoni Pietraszkiewicz parkur  nału postawił poważnie, więc w efekcie nastąpiły znaczne przemieszczenia.
Besson tym razem skakał doskonale. Zrobił wprawdzie jedną zrzutkę na szerokim, ażurowym doublebarze (potraktował tę przeszkodę jak skok – wyskok), ale te 4 punk- ty karne i tak dały mi prowadzenie. Drugi nawrót jako jedyny pokonał bezbłędnie i w efekcie w  nale miał 4 punkty, a dwaj następni – Jerzy Grabowski na Bengallim i Marian Kowalczyk na Donacie – mieli po 20 punktów karnych. Tak zdobyłem mój drugi tytuł mistrzowski. Pierwszym wicemistrzem został Jerzy Grabowski, a drugim Marian Kowalczyk.
Po mistrzostwach powróciliśmy do codziennych zajęć w stadninie. Tego roku ich przybyło, rozrastała się bowiem nasza sekcja jeździecka, co wymagało ode mnie do- datkowych godzin treningów zarówno seniorów, jak i juniorów, którzy przesiedli się z kuców na konie sportowe. Do wyróżniających się juniorów należeli Marian Gorzym i Norbert Wieja, a także Piotr Milbrat i Franciszek Niedziela.
***
... O SPORCIE
Złoty medal na mistrzostwach Polski w 1956 r. przypadł mnie i Bessonowi.


































































































   257   258   259   260   261