Page 319 - Besson&Demona
P. 319

... O SPORCIE
cały parkur bardzo ostro, przeto bałem się przed ostatnią przeszkodą wybić La- ruma z tempa i zdecydowałem się na zaatakowanie muru z daleka. Niestety, wysokość przeszkody przytłoczyła Laru- ma. Nie zdecydował się na pełny skok, chciał przed odskokiem przytupnąć (skrócić ostatnie foule), jednak szybkość wepchnęła go w mur. Uderzył w niego piersiami, wywinęliśmy olbrzymiego kozła. Poleciałem ja, nade mną Larum, a na nas elementy muru. I zamiast zwy- cięstwem, nasz start w Kolonii zakoń- czył się tym kozłem. Na szczęście ani koniowi, ani mnie nic się nie stało. Jak się potem okazało, nie był to mój jedyny upadek z Larumem.
RYZYKO SIĘ OPŁACIŁO
Z Kolonii udaliśmy się do Akwi- zgranu. Tam w ramach CHIO były roz- grywane mistrzostwa Europy. W pierw- szym konkursie zwykłym na stadionie stanęło 67 koni. Jadący na początku An- drzej Kobyliński na Don Hubertusie miał dobry przebieg i uplasował się wysoko. Mój start na Bessonie przewidziany był pod koniec. Kiedy rozprężałem Besso- na, przyszedł trener pan Mossakowski i powiedział mi, że właściwie nie mam żadnych szans, gdyż Nowak przejechał znakomicie na Hildze, a jest dopiero dziewiąty. Tym razem to zniechęcanie z jego strony podziałało na mnie wręcz przeciwnie, pomyślałem sobie – a wła- śnie, że zaryzykuję. Besson skakał do- brze i czas miałem tak dobry, że uplaso- waliśmy się na trzecim miejscu. Konkurs
– 317 –


































































































   317   318   319   320   321