Page 318 - Besson&Demona
P. 318
BESSON I DEMONA
W trzecim dniu zawodów rozegrano konkurs sztafet dwukonnych. Zwyciężyła szta- feta NRD w składzie: Rensch – Akelai, Wedher – Farina, przed sztafetami polskimi: Januszem Nowakiem – Fis i Marianem Kowalczykiem – Mitrydat oraz Norbertem Wie- ją na Kanonie i mną na Bessonie. W konkursie na dwóch koniach pierwsze miejsce zajął Marian Kozicki na Timurze i Duganie, wyprzedzając trzech zawodników NRD. W ostatnim dniu rozegrano konkurs zespołowy o Puchar „Kuriera Polskiego”. Zwycię- żyła ekipa NRD o 4 punkty wyprzedzając zespół polski, dalej uplasowały się w kolejno- ści Węgry i Rumunia. Ostatnią konkurencją był konkurs pożegnania – szybkości. Zwy- ciężył w nim Rensch (NRD) na Tereku przed Wiesławem Dziadczykiem na Bavardzie. Tak zakończyły się czterodniowe zmagania na stadionie Gwardii.
Na tym stadionie nie można było kopać rowów. Wówczas nie znano jeszcze rowów sztucznych, gumowanych i napełnianych wodą, więc taki rów gospodarz toru zastą- pił niskim (80 cm) okserem o szerokości 2,5 metra. Dukat potraktował go jak wskok – wyskok. Zaplątał się w drągi i podparł nosem, a ja szczupakiem poleciałem po ziemi, urywając wszystkie guziki. Konkurs kończyłem w rozwianym fraku. Potem wszystkie guziki znalazłem w trawie.
PAL SZEŚĆ, WSZYSTKO STAWIAM NA JEDNĄ KARTĘ
Tym razem kolejność rozgrywania zawodów Lipsk – Akwizgran została zmie- niona. Najpierw wzięliśmy udział w międzynarodowych zawodach CAI w Kolonii, stamtąd pojechaliśmy do Akwizgranu, a następnie na CHIO do Lipska.
Do Kolonii wybrałem się z trzema końmi (Bessonem, Dukatem i Larumem). Nie pa- miętam już, z jakich powodów nasze konie przybyły do Kolonii z dużym opóźnieniem, w każdym razie przyjechały wieczorem pierwszego dnia zawodów. W tym dniu nasza ekipa siedziała na trybunie w charakterze widzów. Konie po podróży były wyraźnie zmęczone, w piątek jedynie Andrzej Kobyliński na Don Hubertusie w konkursie cięż- szym był piąty, a Marian Kowalczyk na Hildze w konkursie lżejszym siódmy. W sobotę w konkursie dokładności Marian Kowalczyk na Mitrydacie wywalczył czwarte miejsce, a 11. i 13. zajęliśmy Janusz Nowak na Fisie i ja na Bessonie. W niedzielę w konkursie o Wielką Nagrodę Kolonii Andrzej Kobyliński na Fazanie był 11., zaś konkurs szybkości rozegrany na zakończenie był sukcesem jeźdźców polskich. Ale nie moim. Startowałem na Larumie pod koniec konkursu. Sytuacja przedstawiała się następu- jąco: na drugim miejscu był Janusz Nowak na Fisie, na piątym Marian Kowalczyk na Hildze i na szóstym Marian Babirecki na Solance. Przy tak korzystnym dla nas układzie zdecydowałem się postawić wszystko na jedną kartę. Ruszyłem ostro. La- rum skakał dobrze i pozwalał na zrobienie wszystkich możliwych skrótów. Szybkość miałem doskonałą, skoki i skróty wychodziły nam znakomicie. Do skoczenia pozo- stała ostatnia przeszkoda – mur o wysokości 160 centymetrów. Ponieważ jechałem
– 316 –

