Page 325 - Besson&Demona
P. 325
... O SPORCIE
Zarówno my, jak i nasze konie taką imprezę widzie- liśmy pierwszy raz. Nic zatem dziwnego, że nasze wierzchowce bardziej zajęte były otoczeniem niż prze- szkodami. Aby walczyć o wielką nagrodę Szwajcarii, należało przejść kwali kacje. Do nału (na 45 startu- jących) zakwali kowało się nas trzech: Janusz Nowak na Demagogu, Andrzej Kobyliński na Don Hubertusie i ja na Dukacie. Pierwsze eliminacje odbyły się na cięż- kim parkurze (1,50 metra), na którym aż piętnastu za- wodników zostało wyeliminowanych. My jakoś przeży- liśmy. Udało mi się do ostatniej przeszkody przejechać bezbłędnie. Był nią otwarty rów z wodą, w której od- bijał się wiszący nad nim re ektor. Dukata tak to ośle- piło, że niestety zrobił błąd, pozbawiając mnie uczest- nictwa w rozgrywce. Nim nasze konie i my oswoiliśmy się z tymi halowymi warunkami, konkursy dobiegły końca.
Tę nagrodę zdobyliśmy ja i Dukat – napis na dzbanie informuje: „Concours Hippique International de Geneve 1961”.
CHIO, Genewa, 1961 r. Ja i piękne kobiety na balu jeździeckim.

