Page 347 - Besson&Demona
P. 347
STADION SZALAŁ, ZROBIŁEM SOBIE PREZENT NA IMIENINY
Po dwóch dniach przerwy, w czasie której zawodnicy zwiedzali Warmię i Ma- zury oraz stadninę koni Liski, rozegrano konkurs na dwóch koniach. Zwyciężył w nim Andrzej Orłoś na Demagogu i Bao Dayu przed Ham erem (NRD) na Lordzie i Udi, a trzecie miejsce zajął Marian Kozicki na Wierniaku i Tyrasie. Drugi konkurs z wyboru przeszkód wygrał Ham er (NRD) na Lordzie przed Hanulayem na Tosce i Kapciem na Polarze (obaj CSRS).
W Pucharze Narodów wzięły udział cztery ekipy: Polska, CSRS, NRD i Węgry i w takiej kolejności stratowaliśmy. Jako pierwszy Marian Kozicki na Tyrasie zakończył przejazd jedną zrzutką. Następny Hanulay na Tosce – 0 punktów, dalej Schirle na Kazbeku – 20 punktów i Matojsz – Oregur 12 punktów. Po pierwszym nawrocie my mieliśmy 12 punktów karnych (Tyras, Don Hubertus i Isandra), na drugim miejscu uplasował się zespół CSRS – 19,25 punktu,Węgry 40 punktów i NRD 44 punkty. I kiedy pojawiła się wielka szansa na zwycięstwo, mieliśmy bowiem 7,25 punktu przewagi, pechowo zaczął się drugi nawrót. Tyras zarobił aż 12,25 punktu, Hanulay 8 punktów, Don Hu- bertus strącił sześć przeszkód i dostał 24 punkty. Marzenia o wygraniu Pucharu pry- sły. Niespodziewanie Kapeć na Tatarze został wyłączony. W drugiej turze Stanisław Kubiak na Fisie miał 16 punktów i z tym samym wynikiem przeszedł Lauda (CRSS) na Patrycji.
Po przebiegu trzech koni nasze konto wynosiło 64,25 punktu, a Czechosłowacy we dwóch mieli 43,25 punktu. Wszystko zależało teraz od naszych dwóch ostatnich prze- biegów. Szef naszej ekipy płk Rómmel był bardzo zdenerwowany. Przecież po pierw- szym nawrocie nic nie zapowiadało tak złych przebiegów. Widziałem, jak w charaktery- styczny sposób trzęsie mu się broda. I znów powiedział: „Władku: pamiętaj!”.
Na ten parkur wjeżdżałem z obciążeniem, ale muszę przyznać, że gdzieś tam tliła się we mnie nadzieja: „A może mi się uda wynik Don Hubertusa poprawić? Isandra ska- cze uważnie i pewnie. Postaram się jechać możliwie najprecyzyjniej”, myślałem i stara- łem się uspokoić. Przechodziliśmy kolejne przeszkody – bezbłędnie – a celownik coraz bardziej się zbliżał. Kiedy skoczyłem czysto przedostatnią, Jurek Grabowski, który był gospodarzem toru, zerwał się z ławki i wymachując miarą krzyknął: „Brawo!”. Isandra się spłoszyła i... na ostatniej przeszkodzie drąg spadł. Skończyłem więc z 4 punktami karnymi. Mieliśmy ich w sumie 44,25. Teraz były tylko dwie możliwości. Jeśli Modry na Nestorze przejedzie czysto, myślałem, to ta moja zupełnie niepotrzebna zrzutka będzie gwoździem do trumny i przegramy. No a jeśli będzie miał jedną zrzutkę, to między Pol- ską a CSRS ogłoszą rozgrywkę. Czekaliśmy zatem w najwyższym napięciu na przejazd Modrego. I... zakończył z 11,25 punktu. CSRS zarobiła zatem 55 punktów karnych. Po wielu, wielu latach puchar został w Polsce!
Stadion szalał. Płk Rómmel szczęśliwy, moi koledzy zadowoleni, a ja cieszyłem się jak nigdy – miałem dwa dobre przebiegi i przyczyniłem się do tego zwycięstwa. Czego
– 345 –
... O SPORCIE

