Page 350 - Besson&Demona
P. 350
BESSON I DEMONA
W ROTTERDAMIE O PÓŁPARADZIE NIE MOGŁO BYĆ MOWY
Nasz start w CSIO w Rotterdamie nie był zbyt udany. W ekipie znaleźli się: Marian Kozicki, Antoni Pacyński, Aleksander Falewicz, Jan Kowalczyk i ja. Marian Ko- zicki w potędze skoku uplasował się na ósmym miejscu, natomiast Antoni Pacyński na Żandarmie w konkursie dokładności zajął szóste. Z kolei w konkursie sztafet zaję- liśmy siódme miejsce, jadąc w składzie: Jan Kowalczyk – Fis, Aleksander Falewicz – Wewenda i ja na Herwinie. W Pucharze Narodów nasz zespół nie miał żadnych szans. Startowałem na Herwinie. W pierwszym nawrocie udało mi się przeprowadzić go bez zrzutek, w drugim zaś ta sztuka udała mi się tylko do przedostatniej przeszkody. Te dwie ostatnie to były oksery na niepasującej odległości. Po pierwszym skoku należało zastosować lekką półparadę, aby tę odległość rozwiązać na pięć foule. Udało mi się to zrobić w pierwszym nawrocie, natomiast w drugim Herwin, znając już tę kombinację, po pierwszym okserze „zabrał się ze mną” i o półparadzie nie mogło być mowy. Zrobił duży skok, ale płaski, wskutek czego pociągnął zadem drugi drąg. Osiągnąłem w Pu- charze wynik 0-4, co i tak nie miało tym razem wpływu na rezultat ekipy.
TO OKROPNE CZWARTE MIEJSCE
Sezon kończyły mistrzostwa Polski rozgrywane na przedwojennym hipodromie w Gnieźnie. W pierwszym dniu w konkursie zwykłym doskonały przebieg miał Jan Kowal- czyk na Roncevalu. Pojechał czysto i w bardzo dobrym czasie. Startując po nim na Isan- drze, zdecydowałem się na jazdę z taką szybkością, aby go pokonać. Udało mi się uzyskać lepszy czas, ale niestety kosztem zrzutki na murze, który Isandra musnęła i spadł jeden daszek. Herwin przeszedł czysto, ale ze słabym czasem. W drugim dniu, w konkursie do- kładności, na czoło wyszedł Andrzej Orłoś na Bao Dayu. W trzecim dniu, w konkursie po- tęgi skoku, wystartowało już tylko dziesięciu zawodników. Podstawowy przebieg był dość trudny, w efekcie tylko Janusz Nowak przeszedł czysto i zajął pierwsze miejsce, natomiast na drugim miejscu uplasowaliśmy się ex aequo: Andrzej Orłoś, Marian Kozicki, Tomasz Pacyński i ja na Herwinie. Szczerze mówiąc, bardzo liczyłem na jego czysty przebieg. Do nału zakwali kowaliśmy się w kolejności: Andrzej Orłoś, Marian Kozicki, Janusz Nowak, Franciszek Ciebielski i Tomasz Pacyński, ja, Antoni Pacyński, Mirosław Szefer, Jan Kowal- czyk i Marian Kowalczyk. W nale zwyciężył Jan Kowalczyk, co pozwoliło mu znacznie awansować. Mnie również udało się awansować – jadąc na Herwinie, zająłem bardzo nie- lubiane czwarte miejsce. Mistrzem Polski na rok 1964 został Andrzej Orłoś na Bao Dayu, a wicemistrzami w kolejności: Franciszek Ciebielski na Hrabim i Janusz Nowak na Brutu- sie. Piąty był Tomasz Pacyński na Zimorodku, szósty Jan Kowalczyk na Roncevalu, siódmy Marian Kozicki na Tyrasie, ósmy Antoni Pacyński na Don Hubertsie, dziewiąty Mirosław Szefer na Kanonie i dziesiąty Marian Kowalczyk na Altynie.
– 348 –

