Page 405 - Besson&Demona
P. 405
ROTTERDAM
Do Rotterdamu zjechały najlepsze ekipy świata, więc konkurencja była bardzo silna. Parkury, w odróżnieniu od tych zazwyczaj tam stawianych, były bardzo trudne technicznie, a przeszkody o maksymalnych parametrach, do tego ażurowe i o wąskich frontach. W pierwszym konkursie idealnych przebiegów było niewiele. Niestety, i na- szym koniom ta sztuka się nie udała. W konkursie ciężkim bezbłędnie pojechało ośmiu zawodników, a Darlet z 4 pkt karnymi zajął dziewiąte miejsce.
W drugim dniu, w konkursie 1,50 m, Jan Kowalczyk – dosiadając tym razem Artemora – przewrócił się i jego koń więcej nie wyszedł na start. Drugi raz startował na Darlecie i wygrał konkurs. Z kolei w konkursie szybkości Bor pod Stanisławem Kuśmirkiem za- jął szóste miejsce. W Pucharze startowali: Jan Kowalczyk – Darlet, Wiesław Hartman – Norton, Janusz Bobik – Zygzak i Bohdan Sas-Jaworski – Brok. Darlet większą część parkuru przeszedł bezbłędnie. Niestety, odskok na okser rozpoczynający szereg wypadł mu z daleka, złapał drugi drąg między przednie nogi i niebezpiecznie rolował. Wstał kulejąc. Nie wystartował już ani w Rotterdamie, ani w Antwerpii. Norton skakał dobrze, ale skończył z 8 pkt (stacjonata 1,60 m i bramka 1,60 m). Zygzak zrobił trzy zrzutki, a Brok na wędzidle szedł nerwowo i się wyrywał. Skończył z 21,5 pkt (dwa konie z ekipy niemieckiej też miały po 20 pkt karnych). Drugi nawrót musieliśmy jechać tylko trzema końmi. Norton zrzucił trzy stacjonaty, Zygzak również miał 12 pkt karnych, a Brok wy- szedł na parkur bardzo zdenerwowany. Skakał źle i zarobił aż 29 pkt karnych.
W konkursie pożegnania Norton z bezbłędnym przebiegiem był czwarty, przegrywa- jąc tylko z takimi wielkościami, jak Ridland (USA) i Pessoa (Brazylia).
W Rotterdamie nie poszło nam dobrze. Przede wszystkim nieszczęśliwie straciliśmy najmocniejszą parę – Kowalczyk na Darlecie lub Artemorze, którego chcieliśmy wy- próbować pod tym jeźdźcem.
ANTWERPIA
Po dwóch dniach przerwy rozpoczęły się zawody w Antwerpii. Jedynie ko- nie naszej ekipy zostały umieszczone w luksusowej stajni zaprzyjaźnionego Klubu St. Hubert. Tutejsze parkury wydawały się łatwiejsze, a przeszkody mniejsze niż w Rotterdamie. Mimo to, jak się okazało, było nam tu znacznie trudniej. Zrobienie jednej zrzutki przesuwało od razu na dalekie miejsce, a ekipa była osłabiona bra- kiem Darleta, Artemora i kontuzjowanej Sudanki. Radar zarówno w Rotterdamie, jak i w Antwerpii chodził źle. Wydawało się, że to nie ten sam koń co w mistrzostwach Polski. Hiszpania też nie mogła odzyskać formy.
Brak Darleta przesądził o zastąpieniu Jana Kowalczyka przez Stanisława Kuśmirka na Borze. Był to zawodnik niedoświadczony. I choć miał duże możliwości, to jednak ten
– 403 –
...O OLIMPIADACH

