Page 516 - Besson&Demona
P. 516
BESSON I DEMONA
anna sTojanowska
Dokładnie nie pamiętam okoliczności, w jakich się poznaliśmy z Anną Stojanowską. Prawdopodobnie podczas jednego z przeglądów stadnin półkrwi lub podczas WKKW rozgrywanego w Golejewku. Trzy absolwentki SGGW odbywały wówczas praktyki ho- dowlane: Ania Cuber, Kasia Wiszowaty i Ania Stojanowska. Interesowały się bardzo poważnie wszystkim, co dotyczy koni, a przede wszystkim hodowlą i sportem. Nazy- wałem je „Aniołkami Charliego”, choć żadna z nich aniołka nie przypominała. Kata- rzyna Wiszowaty została w Golejewku jako asystentka pani dr Marii Kingi Świdziń- skiej, Ania Cuber wylądowała na stażu w Mosznej, a Ania Stojanowska, po praktykach w Michałowie i Janowie Podlaskim, tra ła do nas, pod opiekuńcze skrzydła Izabelli Zawadzkiej. Był to koniec okresu prosperity hodowli państwowej i doskonałej organi- zacji Wydziału Hodowli Koni Zrzeszenia Hodowli i Obrotu Zwierzętami. Anna Stoja- nowska przyszła do nas prawie równocześnie z Pawłem Gocłowskim. On interesował się głównie końmi pełnej krwi i wyścigami, natomiast zainteresowania pani Ani były ukierunkowane na hodowlę koni arabskich. Wkrótce stada i stadniny oraz Wydział Hodowli Koni zostały przejęte przez Agencję Nieruchomości Rolnych. Jerzy Budny na krótko został wicedyrektorem, a później dyrektorem Państwowych Torów Wyścigów Konnych, Izabella Zawadzka przeszła na emeryturę, Paweł na tor wyścigowy, a my z panią Anią zostaliśmy przejęci przez oddział warszawski ANR. Przeniesiono nas po- tem do Zespołu Nadzoru Właścicielskiego ANR i ulokowano w Intraco. Zespół mieścił się na 26. piętrze, my zaś zajmowaliśmy pokój na piętrze 30. Nazwałem go naszym gołębnikiem.
Pani Ania miała już dużą wiedzę hodowlaną, głównie jednak dotyczącą koni arab- skich. Talent, wiedza, inteligencja i zdecydowany charakter pozwoliły jej w krótkim czasie opanować tajniki hodowli i wychowu również innych ras koni. Mieliśmy wów- czas bardzo dużo pracy, ale dzięki miłym stosunkom i atmosferze, jaka panowała między nami, wywiązywaliśmy się z naszych obowiązków. Po jakimś czasie zostali- śmy przeniesieni na 26. piętro. Potem został zatrudniony Marek Wachel, któremu po- wierzono nadzór nad stadninami pełnej krwi i współpracę z torem wyścigowym oraz część stad ogierów i stadniny mazurskie.
Kiedy nadzór hodowlany podzielono między Annę Stojanowską i Marka Wachela, pani Ania zaproponowała mi dalszą współpracę i wspólne wyjazdy na przeglądy selekcyj- ne podległych jej stadnin koni ras regionalnych. Z radością przyjąłem tę propozycję. Mogę choć w kilku stadninach śledzić dalszy ciąg pracy hodowlanej. Zupełne odcięcie od stadnin pełnej krwi i częściowo od stadnin małopolskich, np. od Walewic, Ochab, Prudnika, po przejściu na emeryturę może jest normalne i właściwe, ale przykre, gdy
– 514 –

