Page 104 - 13_LiryDram_2016_OK
P. 104
Odnajdę
siebie Rozmowy
z Romanem
Śliwonikiem
Jan Zdzisław Brudnicki
Bodaj w roku 1975 przeszedłem do pracy w redakcji miesięcznika „Po- ezja”, a sama redakcja przeniosła się z Ba-
gateli na ul. Wilczą (co niektórzy uznali za znak z góry dla samopoczucia personelu), i jak się okazało, dwie ulice dalej snuła się niepozorna ulica Nowogrodzka. Było to ści- słe centrum. To nie tylko Operetka, końco- wa stacja kolejki wąskotorowej, gdzie tłum- nie dojeżdżała inteligencja komorowska, nie tylko poczta główna i urząd Śródmie- ścia, gdzie kilka godzin stało się do okien- ka meldunkowego (zamieszkanie w stolicy było reglamentowane), ale to przesławne wnętrza i otoczenie Polonii, głównego ho- telu stolicy, ale też podziemia walutowego,
działania gangów, obleganego przez dziew- czyny lżejszych obyczajów, dopływu infor- macji z zagranicy. Za dwa złote można by- ło w barze mlecznym na parterze zjeść po- żywne śniadanie złożone z ogromnego ro- gala z masłem i kubasa gorącego mleka. O sławetnej restauracji Dzik Roman na- pisał rozdział książki Portrety z bufetem w tle. Napisał też o dziewczynach na tyłach Polonii i, jak opowiada brat Leszek, dziew- czyny doceniły to i podziękowały mu pięk- nie, organizując wieczór autorski w bramie pobliskiej kamienicy. Znał tutejszych i oni go znali. Kiedy wpadał do mnie co drugi dzień, opowiadał mi, co się dzieje, a nieraz, jak popadł w kon ikt, brał ze sobą coś cięż-
102 LiryDram październik-grudzień 2016
fot. archiwum

