Page 126 - 13_LiryDram_2016_OK
P. 126
Piekło
niebo
rozdział 10 powieści
Beata Kępińska
Przy bramie zatrzymali ich umundu- rowani i uzbrojeni w pistolety czarni strażnicy. Ujrzawszy twarz znajomego le-
karza, skłonili się uprzejmie, pokiwali przy- jaźnie na powitanie dzieciom i puścili dalej bez żadnych formalności. Na dworze pano- wała ciemna noc, lecz dziedziniec szpita- la był rzęsiście oświetlony. Chorzy, w więk- szości boso, spacerowali po nim w piża- mach i koszulach nocnych.
– Po co im to coś na głowach? – spytał Jacek wybudzony rozmową wartowników.
– To kroplówki – wyjaśnił Bronek. – Murzy- ni mają słabo widoczne żyły i często są od- wodnieni, więc na ogół przy przyjęciu do szpitala na wszelki wypadek podłącza im się kroplówkę. Głowa służy za stojak. Kobiety w koszulach z głębokimi rozcięciami pod szyją bez skrępowania pokazywały nie tylko piersi, ale nawet brzuchy. „Piersi nie są, widać, dla nich intymną częścią ciała” – pomyślała Maria i zaniepokojona spojrza- ła na swojego prawie już jedenastoletniego syna. Oczy Jacka były okrągłe ze zdumie- nia, a na usta wypełzł niezbyt inteligentny uśmieszek. „Taki mały, a już widać, że facet. Nieodrodny syn swego ojca” – stwierdzi- ła w myślach z pewnym rozbawieniem, ale
i rozczuleniem. Chłopiec wcześniej nie miał okazji z tak bliska i w naturze oglądać dam- skiej golizny, ale widział, że w szkole starsi uczniowie podniecali się zdjęciami z czaso- pism pokazującymi o wiele mniej. Tymczasem roznegliżowane pacjentki i pa- cjenci z odsłoniętymi torsami podchodzili do samochodu, wesoło pozdrawiając dok- tora i jego rodzinę. W ogóle nastrój panu- jący na szpitalnym dziedzińcu zupełnie nie kojarzył się z cierpieniem i chorobą.
124 LiryDram październik-grudzień 2016
Piekło-niebo
Beata Kępińska, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2016

