Page 127 - 13_LiryDram_2016_OK
P. 127
Pod murem największego pawilonu siedział stary, przeraźliwie chudy Murzyn i śpiewał zachrypniętym głosem dziwną pieśń. Wo- kół niego spontanicznie skupiło się kilka kobiet w różnym wieku i wsłuchiwało się w melodię oraz improwizowany tekst. Ko- łysząc się w rytm piosenki wybijany przez innego pacjenta na odwróconym do góry dnem plastikowym wiaderku, włączały się w śpiew i powtarzały pewne frazy pięknie zsynchronizowanymi głosami. Za kobieta- mi stanęło jeszcze dwóch rosłych mężczyzn i do żeńskich dołożyli swoje, niskie, jakby pohukujące, miękkie, ciepłe basy.
– Posłuchajcie tego gościa – powiedział Bronek, zatrzymawszy na chwilę samo- chód. Wyłączył silnik, żeby mogli lepiej sły- szeć.
– Czy to próba szpitalnego chóru? – spytała zachwycona Maria.
– To spontaniczne zgromadzenie przypad- kowych osób – powiedział Bronek.
– Ale ten pan jest strasznie chudy. Chyba nie ma co jeść, a chce mu się jeszcze śpie- wać – zdziwiła się Małgosia, która do jedze- nia zawsze przywiązywała dużą wagę.
– Zdziwiłabyś się, gdybyś wiedziała, o czym on śpiewa. Trochę chwytam już ich język, ale spytamy sanitariusza – powiedział oj- ciec, po czym przeszedł na angielski. – Halo, Zenek, chodź tu na chwilę. Powiedz nam, o czym śpiewa ten człowiek! – wy- krzyknął w kierunku młodego człowieka w białym płóciennym uniformie, który wła- śnie wyszedł przed izbę przyjęć, aby zapa- lić papierosa.
Marię zdziwiło bardzo swojsko brzmiące imię Murzyna, lecz nie zapytała o nie, są- dząc, że się przesłyszała. Bronek z czar- nym rozmawiali chwilę po angielsku. To,
co mówił mąż, rozumiała, ale wymowa Zenka była tak dziwna, iż uchwyciła tylko kilka słów.
– Facet śpiewa, że jest wyjątkowo szczęśli- wym człowiekiem, bo po wielu miesiącach cierpienia i poniewierki nareszcie jest naje- dzony. Lekarz dobrze zajął się jego chorym ciałem i pielęgniarka była delikatna. A naj- większym szczęściem jest to, że śpi teraz jak bogacz w łóżku i może nawet na tym łóżku umrze. Jest wdzięczny Bogu za to, że on, stary nędzarz, doświadczył pod koniec życia tyle miłości od ludzi.
– To wariat? – spytał Jacek.
– Nie. To biedak i najprawdziwszy artysta – powiedziała cicho Maria, gdyż wzruszenie chwyciło ją za gardło.
BEATA KĘPIŃSKA (ur. 1951 w Łodzi,
z wykształcenia filolog polonistka), związana od wielu lat z Kielecczyzną, jest prozatorką – autorką cieszących się dużym powodzeniem powieści: Sielsko i diabelsko (2011), Zaradna (2012), Taniec z czarownicą (2014), Piekło– niebo (2016) i poetką – autorką tomików: Schwytać czas (2014), Szal ze słów (2016). Na początku lat 90. przez pewien czas przebywała z rodziną w RPA. Od 2015 r. pełni funkcję sekretarza w Zarządzie Kieleckiego Oddziału ZLP.
październik-grudzień 2016 LiryDram 125
fot. archiwum Kieleckiego Oddzialu ZLP

