Page 129 - 13_LiryDram_2016_OK
P. 129
cy swój los, jednocześnie nigdy nie spusz- czali głowy. A przecież nie omijały ich też rzeczy wielkie. Dziadek w czasie II woj- ny światowej walczył o Polskę. W 1939 r. bronił twierdzy w Modlinie. Babcia w eks- tremalnie trudnych warunkach wojenne- go niepokoju urodziła drugie dziecko. Fak- ty te znam oczywiście tylko z przekazów. Urodziłam się znacznie później.
Pamiętam dziadka z czasów, kiedy chodził do lasu po krwawnik dla kur, mieszał go następnie z ugotowaną kaszą. Poka- zywał mi biedronki. Babcia wsta-
wała w nocy, żeby okryć mnie kołdrą i pochylała się na- de mną, sprawdzając, czy oddycham, choć zdrowa byłam jak rydz. Ta sama
w ciągu dnia chodziła ze mną po bułki, mięso i wa- rzywa na ulicę Handlową, plotkując po drodze z kole-
od lewej: Medal
za udział
w wojnie obronnej 1939 (1983), Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (1974)
żankami. Mieszała potem w garnku spokoj- nie, nie rozpraszając się na niepotrzebny telefon czy SMS. Przeżywała chwi- lę. Dzieliła ją tylko z obecnym
obok.
Nie miała wiele koleża-
nek w dzisiejszym rozu- mieniu tego słowa. Nie przychodziły do nas do domu. Całą swoją ener- gię poświęcała rodzinie,
a przede wszystkim dziad- kowi. Z jagód, które przynosił
•
październik-grudzień 2016 LiryDram 127
fot. archiwum rodziny Marczewskich
K
r
2
y
s
9
t
9
y
1
n
.
a
8
0
.
3
1
.
0
3
4
–
.
1
8
9
0
1
9
1
3
.
0
1
–
.
2
1
z
s
u
4
e
d
.
a
T
1
0
.
2
0
1
0

