Page 39 - 04_LiryDram
P. 39

jej klęską. Dziś niewiele osób wie, kim była Małgorzata Hilar. Albo Marek Hłasko. Przed trzema laty, może czterema, dziennikarze przed warszawską Arkadią przeprowadzili sondaż na temat popularności Marka Hłaski. Obserwowałam to z mężem przez godzinę. Dziennikarze zatrzymywali przechodniów, pytając o to, kim był Marek Hłasko. Może na 150 osób jedynie mężczyzna w wieku oko- ło 60-tki odpowiedział, że pisarzem. Młodzi i ludzie w średnim wieku odpowiadali: mu- zyk, piłkarz, reżyser, malarz, piosenkarz. I co z tym sukcesem? Musimy sobie śmiało po- wiedzieć, że sukces osiąga może 5% ludzi, pisarzy – może 0,1%. A może mniej. A sko- ro powiedziałam, że 5% ludzi osiąga jakiś sukces zawodowy, notabene sukces wielu kończy się klęską czy wypaleniem, to o czym tu mówimy? Zacytuję tu pewnego młodego zbuntowanego, spragnionego sukcesu, któ- ry na jednym z portali literackich w Interne- cie stwierdził: „Wszedłem tutaj, bo uderzył mnie po oczach KURIOZALNY tytuł wątku (czy jak to tam określacie): „GŁĘBOKI KRY- ZYS”? Jaki, do cholery, kryzys? Nigdy nie było lepiej! Wreszcie umarli ci, którzy mieli umrzeć, wchodzą nowe, wspaniałe roczniki. Nic, tylko żyć dalej i pisać, „hej ludzie, pora się zbudzić”, „podobno ONI coś piszą”, żeby zacytować klasyka.
I tak można w nieskończoność mówić o suk- cesie. W osiągnięciu którego przeszkadzają starzy twórcy, którzy jeszcze nie umarli. Starzy nie mają immunitetu na sukces. Do- póki młodzi nie dojrzeją artystycznie, dopó- ty będą wierzyć w sukces i magię nagród, często miernych konkursików literackich. Magiczna wiara w sukces to, wbrew inten- cjom, prowokowanie klęski.
A klęskę zawsze trzeba usprawiedliwić,
wtedy szuka się przypadków osobnych ta- kich jest Arthur Rimbaud, Emily Dickinson czy nasz, rodzimy Cyprian Norwid, twier- dząc zupełnie słusznie, że sukces przycho- dzi często po śmierci. Ale również za życia, znienacka, jeśli się o nim ustawicznie nie myśli. Wracając do pozycji kobiety w lite- raturze, do sprawy sukcesu autorek. Po- wiem szczerze: nie jestem feministką, ani zwolenniczką gender. Skoro kobiety piszą, mają takie same możliwości sukcesu jak mężczyźni. Żadnych preferencji, żadnych limitów. Liczy się tylko dobra literatura, do- bra poezja. Wszyscy nie mogą osiągać suk- cesu. Tylko nieliczna grupa dotknie szczytu Parnasu, z którego niewątpliwie spadną Ci, którzy już na nim są.
Czy jest w twoim życiu jakaś przestrzeń, w której sztuki, literatury nie ma wcale? Jeśli jest, to jak się z tym czujesz?
Takich przestrzeni znalazłoby się trochę. Chociażby warzywniak na bazarze, Bie- dronka, w której robię zakupy. Przeraża- jące reklamy podczas filmów fabularnych czy ciekawych reportaży. Cały bastion po- lityków, którzy mnie irytują i najwyraźniej nudzą. Może gdybym była satyrykiem całą gębą to bym chociaż miała możliwość wy- śmiania pewnych zdarzeń, relacji między- ludzkich. Ale nie jestem, a satyryków uwa- żam za smętnych „bawicieli” ludzi. W życiu prywatnym znam kilku i są wielkimi smu- tasami towarzyskimi.
Gdybyś miała przez moment wcielić się w rolę surowego krytyka czy recenzenta oceniającego twoje książki, to na jakie ich mankamenty wskazałbyś w pierwszym rzędzie?
lipiec–wrzesień 2014 LiryDram 37


































































































   37   38   39   40   41