Page 40 - 04_LiryDram
P. 40

Mam zatem być tym zoilem, który sam na siebie składa donos? To nowość. To, co mi proponujesz w okresie stalinowskim nazy- wano samokrytyką. Do samokrytyki nawet zmuszano ludzi, aby obedrzeć ich z resztek godności. Przede wszystkim należy zwró- cić uwagę, że recenzent to nie krytyk. Re- cenzja to gatunek, zarówno dziennikarski jak i literacki, a recenzentem jest osoba, która omawia książkę. Jeśli tylko informu- je o jej treści i wskazuje na zalety, starając się zainteresować czytelników omawianym dziełem, to jest również marketingowcem. Dziś, na wzór zachodni, prawie nie zdarzają się recenzje negatywne, gdyż recenzja ma zwiększyć sprzedaż egzemplarzy omawia- nego tytułu. Natomiast krytyka to dział li- teratury korzystający z różnych form takich, jak recenzja, szkic, esej. Krytyk musi nie tyl- ko opiniować pozytywnie (jak dziennikarz), ale konsekwentnie wartościować, tak, aby jego system ocen był czytelny, by nie podle- gał częstym i nieuzasadnionym wahaniom. Do tego oprócz gustu (smaku ) służy mu znajomość literatury nie tylko krajowej, ale i światowej oraz umiejętność przeprowa- dzenia analizy na tle całościowych zjawisk
literackich, a także umiejscowienia dzieła w konkretnym ciągu tradycji kulturowej da- nego kraju, w tym przypadku polskiej. To jest naprawdę skomplikowane zadanie. Dlatego trudno byłoby wskazywać na mankamenty mojej twórczości. Znam krytyków, którzy są poetami i nie oceniają swojej twórczości, na- wet wybiórczo. Zresztą, stara rzymska mak- syma mówi, że nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie. To zasada obyczajowa, nie tylko prawna. Autor nigdy nie jest za- dowolony ze swojej pracy. Gdyby tak było, znaczyłoby jedno, że przestał się rozwijać, że jest literackim wyrobnikiem.
Co uważasz za swoje największe osiągnię- cie i co jeszcze planujesz osiągnąć – w ży- ciu, w literaturze?
Żadnych osiągnięć nie mam, a do swojego pisania odnoszę się z rezerwą. Jakie plany? A skąd mam wiedzieć, co jeszcze zdołam zrobić. Człowiek w moim wieku już specjal- nie niczego nie planuje. Wszystko bowiem może się zdarzyć, nawet wiersz czy książka. Nie wiem, co mi LOS zgotuje. I zawieśmy więc dywagacje o moich planach na przy- szłość. Dziękuję za rozmowę.
ALDONA BOROWICZ debiutowała w 1971 r. na łamach „Tygodnika Kulturalnego”. Cienie na rozwietrze to jej czwarta książka poetycka, zawierająca wiersze z różnych okresów życia, często zapisywane w odrębnych i oryginalnych stylach, które łączą potoczystość i obrazowość w przekazywaniu wielorakich treści. Stwierdził to Stefan Jurkowski na portalu internetowym pisarze.pl: Nie doszukamy się w tych utworach dyskursywnego komunikatu. Wszystko zapisane tu jest za pomocą metafor i obrazów. [Autorka] Odwołuje się do intelektu czytelnika, ale także w równej mierze do jego wrażliwości, wyobraźni, emocji. Rzadko to dziś spotykany sposób poezjowania. Poezja Aldony Borowicz – niepokojąca, nierzadko kontestująca rzeczywistość, bezkompromisowa – stanowi misterną tkankę językową, pomysłową konstrukcję poetycką, bardzo nośną, ekspresyjną, pełną zaskoczeń.
38 LiryDram lipiec–wrzesień 2014


































































































   38   39   40   41   42