Page 42 - 04_LiryDram
P. 42

Beata Patrycja Klary
Oberżynowa ciemność i lekko napuchnięte usta od lizaków
Maleńkie skrawki skóry
pogryzione w kolorach stworzenia.
Przeszłości nie ma. Przecież tamte piaski rozwiał wiatr i fala
zabrała wysoka.
Przeszłości nie ma. I właśnie dlatego tak bardzo
boli. Wszystko to wypala co już
nie istnieje. Choć chcesz zapomnieć skóra się
naprasza. Odstaje od codzienności i w najczulszym
punkcie wychodzi czerwienią.
Blizna to pieczęć. Rozciągliwa sprawa, którą wybielasz
kremem lub zimnym skalpelem.
Przeszłości nie ma.
Są tylko obsesje. Stół bilardowy i ja cała
na nim. W salce obok gracz mierzy w
bilę. Przeszywacie mnie obaj choć tylko ty
znasz kolor ud. Rumienią się
bo poddały partię.
Przeszłości nie ma. Choć za każdym razem zielone sukno
wzbudza wilgotnienie.
Przeszłości nie ma. Tak jak tamtych dni gdy jako dziewczynka
czułaś więź. Dlatego on był bratem kolegi z
przedszkola i mówił o gromnicach. Że to popularne i że lepsze od wielu rozpłakanych chłopców.
Świeczki były w kuchni. W szufladzie kredensu na wypadek
zagubienia fazy.
Przeszłości nie ma. Ale strach i wina nie pozwalają patrzeć
na gorący wosk.
Monika Mazur ***
zerwałeś ze mną jabłkiem
po raz grzeszny
40 LiryDram lipiec–wrzesień 2014


































































































   40   41   42   43   44