Page 44 - 04_LiryDram
P. 44

Elżbieta Musiał
z poematu na śmierć zegarka przejechanego zimą przez samochód
XIII
I pomyśleć, jak ewoluuje chaos.
Jak nurza korzenie w czasie.
I jak za namową swoją wstępuje w ciszę.
Cisza jest muzyką bezruchu – krok w siebie
i znowu krok.
Tam dogania przestrach.
Tak wtedy zerkam,
jak złodziej zlękniony raz po raz
przez ramię,
a cień mój dźwiga na swoich barkach
w dwójnasób ciężkie przeczucie –
ciebie
i siebie.
Ja i Ty. I jeden cień.
Prawda,
że to zabawny rachunek?
Jak ostatecznie układa się w nieistnienie.
Małgorzata Skwarek-Gałęska
Sześć pięter do piekła
namieszałeś mi w głowie synu swojej matki
pewnie racja po twojej stronie ale cóż skoro
nie potrafię tak czytać jak ty piszesz
czy to przystaje do Poznańskiej Zarzewskiej
ale przecież mieszkałam na 1 Maja i koledzy sąsiada snuli wspomnienia z odsiadki za ścianą
42 LiryDram lipiec–wrzesień 2014


































































































   42   43   44   45   46