Page 63 - 04_LiryDram
P. 63
sobą. Uważam, że nie warto marnować ani naszego potencjału ani naszej energii. Pod- czas pracy nad płytą Transoriental Orchestra miałam ogromny luksus, ponieważ nie ogra- niczały nas warunki czasowe, mogliśmy za- tem eksperymentować. Płytę nagrywaliśmy w dwóch miejscach: w studio w Olsztynie i w Warszawie. Logistycznie nie była to łatwa płyta, ponieważ w większości była nagrywana akustycznie no i jest nas trochę – sama bym tego nie ogarnęła. Bardzo pomógł mi Atanas Valkov – miał ten zmysł logistyczny, umiał po- łączyć instrumenty brzmieniowo, wiedział, od czego zacząć. Natomiast muszę powiedzieć, że jestem zaskoczona, że nagrywanie poszło nam tak szybko i sprawnie. Dopiero przy postprodukcji zaczęła się prawdziwa zabawa – okazało się, że trzeba odejmować ścieżki dźwiękowe, by utwory nabrały przejrzystości. Ta eliminacja była najtrudniejsza, bo każdy grał fantastycznie i ciężko było dokonać wy- boru... No, ale nie było innego wyjścia.
W jednym z wywiadów powiedziała Pani, że praca nad właściwą akcentacją i wymo- wą wymagała sporo czasu, ja natomiast chciałam zapytać o sposób śpiewania i brzmienie wokalu na płycie Transorien- tal Orchestra. Czy pracowała Pani nad nimi w jakiś szczególny sposób?
Zupełnie naturalnie podchodziłam do tych pieśni, od początku bardzo mi odpowiadały, miałam wrażenie, że nimi oddycham. Może dlatego, że dużo słucham muzyki etnicznej, że jestem przyzwyczajona do egzotycznych brzmień, egzotycznych języków, do inter- pretacji muzyki orientalnej. Pieśni, które znalazły się na płycie Transoriental Orche- stra, znam z wielu wykonań i zależało mi na tym, żeby nadać im osobisty charakter. Z nikim się nie ścigałam, zależało mi, żebym brzmiała jak ja i muszę powiedzieć, że sta- ło się to w bardzo naturalny sposób. Mam nadzieję, że udało nam się stworzyć pewną nową wartość.
lipiec–wrzesień 2014 LiryDram 61
fot. Piotr Porębski/Kayax

