Page 64 - 04_LiryDram
P. 64

Czy pamięta Pani siebie tuż przed solo- wym debiutem, co Pani wtedy czuła? Co takiego się stało, że zdecydowała się Pani na własną autorską wypowiedź?
Oj, pamiętam. Niedawno nagrywałam pro- gram telewizyjny, w którym miałam cu- downych gości, między innymi Staszka Soj- kę, Renatę Przemyk, Tomika Grewińskiego, Natkę Grewińską. Na potrzeby tego pro- gramu wygrzebano jakieś stare wywiady ze mną. Oglądałam je i myślałam, jaka JA byłam młodziutka i głupiutka... Kompleksy powodowały, że czułam się bardzo niepew- nie, a w związku z tym, że jestem zodia- kalnym skorpionem uznałam, że najlepszą obroną jest atak. Przed każdym kontaktem z kimś, kogo nie znałam, byłam najeżona, czułam antypatię. Oglądając te stare wy- wiady było mi aż przykro, że tak bardzo brakowało mi wtedy otwartości i elastycz- ności, co nie znaczy, że teraz już się nie boję kontaktów z ludźmi. Wiem jednak, że wszystkim kieruje prosta zasada: co wysy- łamy, to otrzymamy. Jeżeli ja mam w sobie pozytywne emocje i oferuję komuś komfort w kontaktach ze mną, to od razu mniej się boję, że ten ktoś może mi oferować zupeł- nie coś innego. Jestem teraz silniejsza, ale to przychodzi z wiekiem, doświadczeniem, z czasem.
Jaka jest recepta na sukces?
Bardzo ciężko pracowałam na swoją pozy- cję, natomiast łut szczęścia też jest czymś bardzo istotnym. Miałam ogromne szczę- ście do ludzi, spotykałam na swojej dro- dze nieprzeciętne osobowości, prawdziwe autorytety, które widziały we mnie bożą iskrę, bardzo mnie wspierały, utwierdza- ły w przekonaniu, że śpiewanie to właści-
wa droga. Mam wielu współpracowników, bez których nie wypracowałabym sukce- su. Jestem losowi bardzo wdzięczna, bo w Kayaxie pracują sami pasjonaci, ludzie oddani wszystkim projektom, wszystkim artystom. To inspirujące, opiekujące się osoby, którym można całkowicie ufać. Je- żeli mówimy o łucie szczęścia, to ja poczy- tuję sobie za ogromny dar i szczęście to, że mogę się otaczać ludźmi bezinteresownie życzliwymi i godnymi zaufania.
Jak Pani dobiera współpracowników?
Intuicja nie jest niezawodna. Bardzo często pragniemy widzieć w ludziach wartości, któ- rych oni nie mają, natomiast ja nie jestem sama – towarzyszy mi od wielu lat Tomik Gre- wiński, z którym współtworzę Kayax, mam cudownych przyjaciół i na ich zdaniu też bar- dzo polegam. Decyzje kreatywne, artystyczne podejmujemy wspólnie. Zdarza się, że ja nie jestem do czegoś przekonana, ale Tomik sta- wia na swoim. Wierzę w jego intuicję, w jego profesjonalizm i jestem bardzo elastyczna, ale tego też musiałam się nauczyć.
Czego Pani życzyć, Pani Kasiu?
Oj, znalazłoby się parę rzeczy (śmiech). My- ślę, że naprawdę nie różnię się od innych ko- biet. Mam bardzo podobne marzenia i to są takie przyziemne sprawy – zdrowie bliskich, dziecko nierobiące głupot... Ale także bar- dziej górnolotne pragnienia – życie w kraju, który świetnie funkcjonuje, który jest dobrze zarządzany, w którym mieszkają życzliwi, mądrzy ludzi, w społeczeństwie, które nie żywi się plotkami czy nieszczęściem sąsia- da... No, zwyczajnie, chciałabym po prostu dobrze żyć i nie zmarnować potencjału, który dostałam od Boga.
62 LiryDram lipiec–wrzesień 2014


































































































   62   63   64   65   66