Page 310 - Besson&Demona
P. 310
BESSON I DEMONA
do przygotowań wzięta była w ostatniej chwili i nie jestem pewien, czy kiedykolwiek kros pokonywała. Próba wytrzymałości okazała się mordercza (dosłownie). Z 72 startujących zawodników 32 jej nie ukończyło. Zdekompletowanych zostało 12 zespołów, ostały się tyl- ko Szwajcaria, Francja, Wielka Brytania, Irlandia i Australia. Dwa konie uległy śmiertelne- mu wypadkowi. Z naszej ekipy startujący jako pierwszy Marian Babirecki przejechał bez- błędnie, niewiele przekraczając normę czasu. Startujący jako drugi Andrzej Kobyliński, niestety, został wyłączony na czwartej przeszkodzie – wspomnianym okserze.
KOŃ PRZESTAŁ KULEĆ, ANDRZEJ – ZANIEWIDZIAŁ
Andrzej Orłoś na Klarysie przejechał znakomicie, miał tylko jedno wyłamanie na kornerze, który można było pokonać jednym skokiem lub dwoma. Jednak najechał zbyt ukośnie, chcąc pokonać tę przeszkodę jednym skokiem i Klarys „spłynął”. Powtór- nie pokonał ją dwoma skokami. Z pozostałymi skokami Klarys nie miał, o dziwo, żad- nych kłopotów. Teraz chodziło o to, aby przejazd ukończyła Wizma, a wówczas mo- gła być szansa na medal. Irlandia miała bowiem bardzo duży bagaż punktów karnych, a Australijczyk Roycroft wprawdzie ukończył kros, ale ze złamanym obojczykiem. Wi- zma początek krosu przeszła zaskakująco dobrze, rosły więc nasze nadzieje. Niestety, w końcowej fazie była już bardzo zmęczona, co dokładnie widziałem, stojąc na tamtym odcinku krosu. Kłopoty miała na cembrowinach, a potem upadła, wskakując do base- nu. Wyglądało to bardzo groźnie, gdyż dobrą chwilę leżała pod wodą. W końcu wstała oszołomiona i mokra. Z trudem wyskoczyła z basenu i przeskoczyła stojącą za wysko- kiem stacjonatę. Z trudem też galopowała pod górę do przedostatniej przeszkody, nie miała już jednak siły, aby na nią wskoczyć. Po dwóch odmowach, niewiele już ryzykując – nie byłem o cjalnym członkiem ekipy – złapałem gałąź i próbowałem ją nagonić. Nic nie pomogło. W ten sposób Wizma zakończyła swój przypadkowy udział w krosie olim- pijskim na przedostatniej przeszkodzie. Można powiedzieć, że medal zespołowy został utopiony w basenie.
Indywidualnie, po dwóch próbach, na czele uplasowało się trzech Australijczyków (56-letni Morgan, Drago i Lavis). Na czwartym miejscu Szwajcar Schwarzenbach, na piątym – Michael Bullen (Wielka Brytania), szóstym – Jack Le Goff (Francja) i siódmym – Anton Bühler (Szwajcaria). Przegląd przed konkursem skoków przeszły Volt i Klarys, choć Klarys chodził nieczysto – nieznacznie kulał, a przyczyny tej kulawizny nie moż- na było ustalić. Ścięgna były chłodne i suche, na kopyta nie „skarżył się”, ale wyraź- nie coś się działo w dolnej części kończyny. Pomagałem w jego rozprężeniu. Aby nieco znieczulić tę nogę, zamroziliśmy ją. Andrzej trzymał, a ja prysnąłem płynem zamra- żającym. W tym momencie Andrzej pochylił się i kropla tego płynu wpadła mu do oka. Efekt był taki, że koń przestał kuleć, a Orłoś na dobrą chwilę widzieć.
– 308 –

