Page 341 - Besson&Demona
P. 341

cyński na Don Hubertusie był drugi. W Pucharze Narodów nie poszło nam. Stanisław Kubiak miał poważny upadek i kontuzja wykluczyła go ze startów w Rotterdamie, gdzie zastąpił go wezwany telefonicznie Marian Babirecki.
Cedro w dalszym ciągu chodził doskonale, w każdym starcie znajdował się między końmi dekorowanymi. Nie mogłem odżałować, że nie kupiłem go wcześniej od Klu- bu Służewiec. W Rotterdamie w pierwszym dniu byłem szósty w konkursie na dwóch koniach (Isandra i Cedro). Szczęśliwy okazał się przyjazd Babireckiego, który na Bo- twidzie wygrał jeden z konkursów. Mniej szczęścia miałem ja. Laruma dosiadałem w zastępstwie kontuzjowanego Stanisława Kubiaka. Był to dosyć dziwny konkurs roz- grywany na sześciu przeszkodach 1,60 metra z dwoma rozgrywkami, z tym że w dru- giej przy równych punktach decydował lepszy czas. Pogoda była okropna, lało i błoto było potworne. Larum w drugiej rozgrywce, skacząc mur z drągiem,wziął ten drąg między nogi i zrobiliśmy pięknego koziołka. Po tym upadku trudno było rozpoznać je- go maść (z urodzenia był siwy), tak był oblepiony błotem, a i na siodle przybyło kilka kilogramów. Trenerem ekipy był wówczas płk Rómmel. Zapisując pary do Pucharu Narodów, oświadczył mi: „Ty masz dwa konie pucharowe (Isandrę i Cedro), jednego musisz dać Babireckiemu”. Na to odpowiedziałem: „Po sukcesach Babireckiego na Isandrze w Pucharze w Akwizgranie proponuję pod niego właśnie Isandrę”, co Róm- mel skwitował: „A ja bym chciał, żeby Babirecki pojechał na Cedro”. W tej sytuacji trudno było dyskutować, więc nasz zespół tworzyli: Babirecki – Cedro, Pacyński – Don Hubertus, Kozicki – Herwin i ja na Isandrze. Pierwszy przebieg Babireckiego był straszny. Cedro szedł jak szalony i zrobił sześć zrzutek. Na szczęście ten wynik mógł być spokojnie odrzucony. Przed drugim nawrotem poszedłem na rozprężalnię i po- prosiłem płk. Rómmla, aby pozwolił mi rozprężyć Babireckiego i Cedro według mojej metody. Zdjąłem Babireckiemu ostrogi, odebrałem bat i zaczęliśmy znów skoki z kłu- sa na długiej wodzy. Babirecki to był wspaniały jeździec o wielkim wyczuciu i od razu chwycił, o co w tej jeździe chodzi.
Potem przeprowadził Cedro doskonale, kończąc ten trudny pucharowy parkur z jedną zrzutką. W sumie zajęliśmy bardzo dobre trzecie miejsce za bezkonkurencyjną ekipą Wiel- kiej Brytanii oraz RFN, przegrywając z tymi ostatnimi tylko jedną zrzutką. Zostawiliśmy w pobitym polu zespoły Szwajcarii, Irlandii, Holandii, Węgier i Belgii. Wracaliśmy do kraju – bez Cedro (niestety) i bez Laruma (to akurat dobrze). Yve Velge na „moim” Cedro przez kilka lat odnosił znaczące sukcesy w zawodach o dużej randze.
W drugiej połowie września tego roku odbyły się mistrzostwa Polski w Gnieźnie. Ponie- waż wówczas miałem do dyspozycji tylko Isandrę, która po Olsztynie, Lipsku, Akwizgra- nie, a ostatnio Ostendzie i Rotterdamie była nieco zmęczona, przeto z udziału w tych mistrzostwach zrezygnowałem. Pojechałem na rykowisko w Bieszczady.
***
... O SPORCIE


































































































   339   340   341   342   343