Page 123 - 34_2022_LiryDram
P. 123

fragmentu rzeczywistości i wykonanie zdjęcia owego, powoduje przenikanie się obu sztuk, co w warstwie językowej faktycznie można zgrabnie nazwać jako pisanie fotografią. W tym przypadku przenośnia z rzeczownikiem w na- rzędniku, czasem niefortunna, sprawdza się jednak, wszak mamy dwa w jednym, postulat w ostatnich dekadach bardzo modny. Dlatego w omawianym tomie ekfrazy i fotografie znaj- dują się w polu widzenia jednocześnie, gdyż celowo zostały zamieszone „po sąsiedzku”. A ponieważ przeważnie są skondensowane w treści i doznaniach, zapisane jako minia- tury, wyczucie czaru utrwalonej chwili, gdy wzrok przenosi się z teksu na zdjęcie staje się pogłębione, wzmocnione o kolejne odczucia. Już same tytuły ekfraz: Zabrałabym cię, La- to, Łąka, Zagrzmiało, O Panu Twardowskim, Lato w Skrajniwie, Wieczór, Zboże, Sen Nocy Letniej, Już jesień, Wtorek, informują o róż- norodności tematycznej, połączonej z przemi- janiem, a zabytkowa Aleja Klonowa z ekfrazy Lato została ukazana w czterech miniaturach, w cyklicznym następowaniu po sobie pór roku. Doskonale udaje się poetce oddać atmosferę szybko zmieniających się zjawisk pogodowych, a sprzyja temu tradycyjny zabieg antropomor- fizacji, jak np. w utworze Zagrzmiało, kiedy przejmuje się losem wieczornego pobrzasku na czubkach sosen. Nagle aura się drama- tycznie zmienia, gdy we fragmencie czytamy:
ciemne ciężkie chmury gniotą błękitne niebo zabłąkany promyk usnął na białym pniu brzozy podkreślając smukłość leśnej piękności zagrzmiało
słońce wypaliło się zgaszone letnią burzą.
Natomiast na przeciwległym biegunie znaj- duje się ekfraza Lato w Skrajniwie, w której poetka świetnie ukazuje klimat długo trwają- cej kanikuły na wielkiej otwartej przestrzeni:
w warkocz splecione zboża kłosy
wiatr w taniec złoty je porywa
samotne drzewo
jak dyrygent
batutą ptaki
w dal przepłoszył
a spod kusej pszenicznej sukienki zerkają chabry
maki i rumianki.
Mimo swojego niezaprzeczalnego piękna okres upałów letnich szybko mija i ekfraza Już je- sień maluje inne nastroje, choć w podobnych pejzażach. Wymusza zadumę i wsłuchanie się w tempo życia lasu, które wcale nie jest ospałe i żałośnie smutne. Warto, w celu zilustrowa- nia płynących z lektury wrażeń, przytoczyć dwa fragmenty tej miniatury:
zielone sosny pachną żywicą swym szumem udają morze (...)
jesienią grube krople deszczu stepują po liściach drzew
i słychać roztańczony leśny hałas.
Nie powinna zatem budzić zdziwienia obser- wacja, że przywołana w tytule kontemplacja piękna przyrody ma charakter trzystopniowy: bezpośredni w naturze, pośredni – odbity w liryce i zdjęciach oraz zreinterpretowany
styczeń–marzec 2022 LiryDram 121

















































































   121   122   123   124   125