Page 87 - 34_2022_LiryDram
P. 87
credo z poszycia, a tajemniczy pianista wygry- wa paliatywną sonatę na listnych klawiszach. Gaśnie pożoga duszy, jak dotąd rwącej się do rozpaczy i cichną wszelkie rozhowory lubież- nych dni. Oparty o pień wznoszę wzrok ku fa- lującym koronom. Ojciec Buk i Matka Sosna. Poniżej Ja-latorośl o jeszcze niezdrewnia- łym pędzie. Chłonę pulsacje innej odmiany drzewienia. Bytu, w którym tak niesłychanie chciałem zakiełkować. Którego chaotycznie szukałem na sierocych bezdrożach głuszy. Cały powszedni korowód zostaje wyparty po- za margines doznawania. Jak nieprawda. Jak kłamstwo. Jak zwiedzenie. Jakby w ogóle nie istniał. Jakby przeznaczony został dla hodowli serwilistycznej zbiorowości. Przeto rysy, spę- kania na postrzeganych kadrach, są właśnie furtą do odłączenia, uwolnienia... są począt- kiem korytarzy prowadzących ku spełnieniu na pozór somnambulicznej faktyczności, są herezją w stosunku do całej reszty.
Za rozstajami homologicznej i pospolitej jawy, tworzą się nowe uniwersa. Korytarze rotują ni- czym fantasmagoryczny labirynt. Wizje układa- ją się w zaskakujących konfiguracjach. Ożywa całe wspomnienie wszechświata. W chronicz- nych permutacjach stare elementy aranżują nowe opowieści. Natłok twarzy, zdarzeń i wi- doków powoduje, że zanika cezura pomiędzy snem a jawą, pomiędzy żywymi a zmarłymi. Kreuje się esencjonalny poemat bezpreceden- sowej obecności. Poemat wiecznie się piszący. Z metaforą szybującą ku introwertycznym pla- netom soliterów. Zapisaną eterycznymi strofa- mi w Heretyckiej Xiędze, której utkane z mgły karty rozpływają się wyłącznie pod neurotycz- nym, literalnym spojrzeniem.
Leśna biblioteka miasta rozbrzmiewa poszu- mem zaczytanych. Snuje się pośród krzewów sekretny przewodnik zrodzonych subtelnym
impulsem wyobrażeń. Rozrasta się rześkimi perspektywami i wątkami ewangelia czasu za- wieszonego. Tylko gwiazdy na zwoju niebie- skim pozornie zastygły w odwiecznym ocze- kiwaniu dalszego ciągu. Ich poświata emituje hymn pochwalny. Dyktowaną w natchnionej mantrze deifikację Xiegi:
Heretycka Xięga to zaszczepienie w nurt szla- ków prowadzących za horyzont bytu. Heretycka Xięga to odszczepienie z dogma- tycznego, biologicznego instynktu. Heretycka Xięga to niepodległy wybór, które- go żaden stos powszechności nie jest w sta- nie spopielić.
Heretycka Xięga pisze się... w zaroślach, kie- dy na miasto opada zmrok.
III
Na zawsze wrastam w ten las i piję deszcz prosto z wyciągniętych ku mnie witek. Nie- wzruszenie i finalnie obcy, wyzbyty afektu do tego, co za milczącym zagajnikiem, co jest macierzą kształtowanych przez strach. Otulony grafitową karazją, spełniam TESTA- MENT OSOBNOŚCI. Mój kairos to nieOBEC- NOŚĆ. In saecula saeculorum... pośród ka- taleptycznych pomiotów zbrukanego czasu NIE JESTEM.
W tej absorpcji postonirycznej topografii skra- dający się kotem brzask, nie spruje prasta- rych nawarstwień. Wślizgujących się przez luki półsennych świadomości. Każdorazowo ignorujących tandetną kliszę jednoznacznej jedno-istności.
Szczecinek, późna jesień 2020 roku
*gr. en arche en ho logos – na początku by- ło słowo.
styczeń–marzec 2022 LiryDram 85

