Page 147 - 50_LiryDram_2026
P. 147
JAN: Dobrze, piwka dzisiaj nie! Wygląda mi na... nie no, to nie może być! BASIA: Wygląda jak zabawka. Wielka zabawka!
JAN: Nie wiem... jakiś dziwny. Porusza się też dziwnie.
Tak szczerze mówiąc, trudno stwierdzić, o co tu chodzi.
Nie rozumiem tego. Najpierw listonosz. Potem ksiądz. Następnie żołnierz. Teraz jakiś chłopiec.
BASIA: No o tym mówiła właśnie Kryśka. Ale ostatnio jej nie widziałam. Zresztą, zauważyłeś? Coraz więcej ludzi wyprowadziło się z tego domu. Nie wiem... chyba jesteśmy tu już ostatnią rodziną.
JAN: Nie przesadzaj. Chociaż... rzadko... trudno stwierdzić. Nie widuję w ogóle naszych sąsiadów.
BASIA: Nie zastanawia cię to? Bo mnie tak. JAN: A mnie niespecjalnie.
(W tym momencie wyraźne skrzypnięcie drzwi. W progu pojawia się mały, jedenastoletni chłopiec, trzymający pudełko.)
BASIA: Dlaczego nie śpisz? Marcinku, co to jest? Już powinieneś dawno spać. JAN: A co z Kasią? Śpi?
CHŁOPIEC: Tak, tak, ona śpi. A ja nie mogę spać, mamuś. No nie mogę. Nie wiem, dlaczego. Nie mogę... po prostu nie mogę spać.
BASIA (pochylając się)
A co masz w tym pudełku?
CHŁOPIEC: Zabawki.
JAN: Jakie zabawki?
CHŁOPIEC: Takie, tatusiu... wydrukowały się.
BASIA (zdziwiona)
Wydrukowały się?
(CHŁOPIEC otwiera pudełko i wyciąga małe figurki.)
CHŁOPIEC: Tu mam listonosza. Tu mam księdza. Tu mam żołnierzyka. A to ja! (zawiesza głos)
I brakuje mi... mamy i taty. Czyli was.
No i pieska.
(W oddali narasta szczekanie psa.)
styczeń–marzec 2026 LiryDram 145

