Page 154 - 50_LiryDram_2026
P. 154

  Epika pamięci
 Irmina Kosmala
Najnowszy tom Jerzego Grupińskiego, Epiki towarzyskie i kilka wierszy oso- bistych (2025), bierze czytelnika w posiada-
nie jeszcze przed lekturą pierwszego wersu, a dzieje się to za sprawą frapującej oprawy graficznej. Głęboka czerwień okładki, poprze- cinana nerwową, czarną kreską wyrysowanych twarzy, przypomina tętniącą życiem, niepokor- ną mapę pamięci. Do tego artystycznego zabie- gu został wykorzystany afisz Tadeusza Wyrwy- -Krzyżańskiego z II Ogólnopolskiego Mityngu Poetów i Krytyków z 1997 roku. W prawym górnym rogu czuwa, naszkicowany precyzyj- nie, miniaturowy portrecik samego Grupiń- skiego, wokół którego tłoczą się duchy i żywe postaci poznańskiego środowiska literackie- go. Dla ułatwienia orientacji w tym swoistym panteonie, w aneksie umieszczono znakomity przewodnik po fizjonomiach. To dzięki niemu wiemy, że z okładki spoglądają na nas m.in. Edward Stachura, Stanisław Barańczak, Ry- szard Milczewski-Bruno czy Andrzej Babiński. To graficzne zaproszenie do świata, który mi- nął, dopełniają wewnątrz wyborne ekslibrisy, podarowane autorowi przez zaprzyjaźnionych twórców: Jerzego Piotrowicza, Zbigniewa Iko- nę-Kresowatego, Tadeusza Wyrwę-Krzyżań- skiego i Jana W. Malika. Tak przygotowana przestrzeń staje się wręcz fizycznym miej- scem spotkania.
W ten gęsty od wspomnień świat wkracza- my Epikami wildeckimi, by nagle, już przy
trzecim wierszu, zatrzymać się w zdumieniu. Grupiński dedykuje go bowiem pamięci To- masza Wincentego Rzepy. W tym momencie wiersz przestaje być tylko tekstem, a staje się wehikułem czasu, i to nie tylko dla au- tora, ale i zarazem dla mnie. Niespodziewa- nie wpadam w rok 2009. Mam poprowadzić mieszkańców pierwszej stolicy, mojego ro- dzinnego Gniezna, po ulubionych „fyrtlach” oddychających tym miastem poetów i przy- bliżyć gnieźnianom sylwetki naszych rodzi- mych twórców. Choć od tamtego wydarze- nia minęło blisko szesnaście lat, doskonale pamiętam tamto wrześniowe słońce, które kąsało nasze twarze, i siebie, stojącą – nieco oszołomioną – w samym środku żywiołu po- etyckiej wyobraźni. Wśród zaprezentowanych sylwetek miał być Tomasz Wincenty Rzepa. Urodzony w Gnieźnie w 1948 roku, debiu- tujący w „Nurcie”, autor tak przejmujących tomów jak Brzegi czy To tylko szept. Nieste- ty, nie dotarł na spotkanie. Był już w trakcie leczenia. Poetyckim przystankiem, w którym miały wybrzmieć jego frazy, stała się kawiar- nia Królewska. Stremowana, wypowiadałam wówczas słowa o autorze, którego nigdy nie udało mi się poznać, choć mieszkał tak bli- sko... Pozostała po tym spotkaniu trwała pa- miątka – Antologia Poetów Gnieźnieńskich Słowo-Tok oraz archiwum jego twórczości, przechowywane w pracowni kustosza pamięci o naszych przodkach – Dawida Junga.
 152 LiryDram styczeń–marzec 2026




























































































   152   153   154   155   156