Page 87 - 50_LiryDram_2026
P. 87
A może sfotografować szczury,
rozpierzchające się z piskiem ze sterty samochodów, zasypanych gruzem
na ulicę zoraną gąsienicami czołgów,
które zniknęły stąd
tylko na chwilę,
aby zaatakować ze zdwojoną siłą kilka przecznic dalej – dzielnicę, o której wojskowy inżynier zapomniał
w pierwszej fazie swojego planu.
A może sfotografować wychudzonego kota,
grzebiącego w śmieciach, aż wróbel zaskrzeczy: „Zaczekaj!” Echo zagłuszyło ich, mój wrogu, w pustce śmietnika.
Nie poluj na kogoś tak nieszczęśliwego jak ty.
Latam już dwa lata – nigdzie nie ma słupów na moje gniazdo, nie ma drutów ani budynków w mieście,
które nas zdradziło.
Miasto upadło bezbronne,
a morze wypełniało je ponurymi, snującymi się niczym węże falami, ryby czekają na swojego rybaka,
który mógłby wyłonić się na brzegu w rozbitej łodzi,
uderzając dwoma wiosłami o pomost —
pomost wyczekujący spacerowiczów w czasie, który się wlecze i płynie powoli,
nie ma zegara, który obwieściłby apokalipsę,
bo apokalipsa, niczym kameleon, wtopiła się w krajobraz tego miejsca i wygląda teraz jak klepsydra odliczająca wieczność,
niemogąca oznajmić, że nadeszła pora.
Panie, daj odpoczynek duszy swego sługi, Amen – ale to nie my jesteśmy zbawieni. W zburzonych teraz szkołach uczono nas, że kameleon nie słyszy.
Panie, daj odpoczynek oczom swego sługi, które mu wydłubano, bo jeśli nas opuścisz,
nie będzie jak za nas płakać,
pozostaną obiektywy aparatów
Przekład: Małgorzata Giełzakowska
styczeń–marzec 2026 LiryDram 85

