Page 88 - 50_LiryDram_2026
P. 88

  86 LiryDram
styczeń–marzec 2026
Czesław Markiewicz
pawlikowska‐jasnorzewska (paryski inkub)
wiosna i paryż nie leczą gdy nie można spać
obok poduszki tej drugiej. na place de la concorde zamiast objęć i par przepowiadacze przyszłości. czarownice żywcem średniowieczne. i topielice –
idziesz promenadą sama a jednak
z sennikiem miłosnym kupionym w kramiku
nad sekwaną żeby w mgle usłyszeć sen wiosny. potem przy rue de l’echiquier jasnowidząca pani girard opowiada po cichu to o czym chciałabyś zapomnieć. wymawiasz szeptem to ważne imię a ona śledzi
twój wzrok. nikt z wcześniej tutaj zakochanych nie chował w oku tak cichych nokturnów. groza życia jest silniejsza niż marzenie. ale ponad wszystkimi tonami brzmi najgłośniej nietutejsza tęsknota miłosna –
samotność w paryżu tym bardziej boli
jak śmierć dziewczyny którą do sekwany rzuciło jej własne dziecko;
białoszewski (leżenie anachorety)
zachciało się mi skądinąd leźć z tobą z tarczyńskiej na dobry plac dąbrowskiego. nie żeby rozwalić się w fotelu z simone de beauvoir czy podsłuchiwać skrzypienia podniebnej podłogi zawsze na ostatnim piętrze chamowa –
zwiodły mnie milczące po staremu osmędeusze oraz szept ballad od rymu na półce pamiętającej powstanie. co nie nadaje się do muzeum. ani szept ani półka ani powstanie. jak rdza którą oblazły omdlałe madonny na rozkręconej karuzeli –
może usłyszę na poznańskiej szlachetnie podejrzane krzyki korynckich kuzynek. może pan benon utrzymuje się jeszcze z wydmuchu bombek
żyjąc ze świec i kolportażu śmiertelnie niedzisiejszych gazet. zamiast elizejskiej polonii kafeteka. coś
co nie ma miejsca w śródmiejskim słowniku –

















































































   86   87   88   89   90