Page 95 - 50_LiryDram_2026
P. 95
Melodie. Pudełka z kamieniami, skorupy morskich stworzeń, ogrom kształtów. Będą nucić, uspokajać.
Każda ze stron zgaśnie, wypali się.
W szczelinie nut skleisz moją pękniętą skórę głowy. Każdego ranka. Tutaj.
Ukojenie
Możliwe, że zmęczenie bierze się z postanowień,
z myśli przeciągłych i przepisywanych list.
W mroźne noce śpimy jak zabici.
Wszystko będzie dobrze. Urządziłam godziny milczenia, tak aby być w sobie bliżej. Patrzę palcami.
Przez zatemperowane ołówki, warstwy grafitu. Wypluwam skórki.
Pomiędzy gałęziami a rozjaśnionym obliczem, przed które nikt nie wychodzi, nie podkrada się,
by posłuchać, jak śpiewam po hiszpańsku
z końca ziemi, jeszcze ciepłej. Przykładałam dłonie.
Do tamtego smutku. Powracającego w snach. Przeczekiwałam w oświetlonej dolinie wśród leniwej trawy.
Upłynęło kilka lat. Ziarna pękają jak pękały,
pomiędzy światami świt dzieli książki w lekkiej drzemce. Wyrodziły się z kwiatów, z ziemi obryzganej błotem.
Nie mieliśmy pojęcia, kto snuł się po kątach, odbierał listy, notował popołudnia, zachody, wprawiał w ruch maszynerię, kręcił młynki. Gdyby tak wyjść z czasu
i wszystko zrobić naraz, w jednej chwili.
Uta Przyboś Energochłonna
ja energochłonna na planecie Ziemia może AI obliczy ile dżuli zużyłam
nie wiem czy więcej niż ona w treningu ale przecież wszystko tu zostawię łącznie z entropią w mojej głowie zabiorę tyko tchnienie życia
które niezmierzone
styczeń–marzec 2026
LiryDram 93

