Page 111 - 13_LiryDram_2016_OK
P. 111

Roman Śliwonik ***
Kobieta która już tak jest mną
że moim gestem posługuje się na co dzień
w jej śmiechu poznaję mój śmiech
pali papierosa tak jak ja
narzuca płaszcz podobnie
wszystko to jest trochę mniejsze lub z jakimś obcym ornamentem lecz moje
kolor tych wspólnych lat upodobnił nas dopasowaliśmy czynności Część należy do niej Nasze gesty
mieszczą się w określonej godzinie lub potrzebie nie potrącają się niezręcznie jak to bywa
w okresie pierwszej miłości
która zmieniła się w celowość
również rozkoszy I snu spokojnego
i teraz patrzę
jak codziennie ta kobieta
wykonuje wokół siebie tysiąc upiększających gestów
czesze się Maluje Wchodzi i wychodzi twarzą z lustra
upiększa się również czynnościami
robi to już nie dla mnie
codziennie dla kogoś innego
i codzienne warstwy czynności nakładają się na nią znużeniem
coraz wolniej wykonuje ruchy
aż kiedyś
znieruchomiała
zobaczyłem w lustrze odbitą z jej oczu pustkę umilkła krzątanina jej palców
i w ciszy w napięciu Pochylone do przodu ciało mówiło dookoła że przecież
chciałaby czynić siebie
dla kogoś
trwale
październik-grudzień 2016
LiryDram 109


































































































   109   110   111   112   113