Page 110 - 13_LiryDram_2016_OK
P. 110
jednym słowem można ryzykować. Toteż ludzie wolą używać znaczków w klapach, symboli, chorągiewek, symbolicznych przedmiotów, feretronów. Wielu kolegów złamało pióro i twierdzą, że słowo się zdewaluowało. Że nastały czasy czynów, pracy, podróży, obrazków. Nie mają mojej zgody na takie argumenty. Słowo się nie popsuło. To jego użytkownicy się popsuli, bo byli słabi. Słowa trzeba teraz używać tym bardziej intensywnie, żeby go natchnąć, żeby zaczęło działać. Nie można oskarżać słowa, trzeba się zastanowić, do czego się go używa. Przecież ono nie jest wyrazem abstrakcyjnej siły. Jest w nas i tylko trzeba... dać odpowiednie rzeczy... Jeśli pisarz tego od siebie nie wymaga, zamienia się w rozhisteryzowaną panienkę. Słowa mu się rozsypią i stracą sens. Bo zabraknie myśli, która je zbiera razem i daje mu potęgę. Lenistwo i kunktatorstwo nigdy nie stworzy czystej liryki. Trzeba słowo znaleźć w sobie i zapisać, nie czekać na nie z zewnątrz. Bo w walce słowa i szpady – zwycięży słowo,
w które się wierzy. Słowem można zadać lepszy sztych niż gromadnie machając szabelkami sloganów. Ja chciałbym wiedzieć, co piszą moi koledzy, i chciałbym, żeby oni wiedzieli, co ja piszę. Żebyśmy nie obwarowali się murem milczenia i niechęci. Mówiliśmy przed laty w tym samym pokoju, że liryka musi być prawdą. Nie chodzi o słowo uświęcone, ale o słowo poetycko przemyślane. Chciałbym, żeby moja poezja była dotkliwym szeptem, dotykała nagiego życia, żeby z niej emanowało to, co z ziemi,
z ludzi. Poeta jest właśnie po to, żeby odbierał te emanacje
i łączył je ze swoim doświadczeniem. Nastał czas, kiedy się powinno pisać wiersze jawne, nawet okrutne, nie chować się za symbolami. Nie chciałbym, żeby poeci chowali się po ciemnych kątach i zajmowali sami sobą. Realizm poezji ma wynikać nie
z opisu ścierwa, ale przestrzeni wewnętrznej. Nawet piekło poety może być niebem czytelnika.
Na tym zakończę przepisywanie z notatek. Wspomnę tylko, że „w kręgu Śliwonika” mieliśmy wielką frajdę, kiedy on ogarnął szeroki horyzont krajobrazu z podniebnego mieszkania na Ursynowie, kiedy żona Bar- bara zaczęła mu organizować wypoczynek w górach, a potem powiozła go w poprzek Europy i kiedy zachwycił się zwłaszcza kul- turą i krajobrazem Italii – Neapolu, Rzymu. Tomy Wyjechać, 2003, Wrócić do Śródmie-
ścia, 2005, Dom z wierszy oszołomiły nas, gdy słowo spadało z przestrzeni Z nieba/... mógłbym stworzyć nowy język/ ale wystar- czy/ ten padół słów/ wart jest miłości... Po- dobnie została podniesiona do nieba liryki KOBIETA. Wywyższone są słowa-metafory: DOM, MATKA, BRAT, WIERSZ, PUSTKA, SŁOŃCE, GENIUSZ, ŚMIERĆ, LOS, NIEBO, PRZYJACIELE, RYTM (życia, wiersza, kro- ku, dni), PODRÓŻ, ŻAL, SEN i DOTYK.
108 LiryDram październik-grudzień 2016

