Page 114 - 13_LiryDram_2016_OK
P. 114
krwawnika jest semantycznie takim samym zabiegiem jak ożywienie słońca, które na- wet w języku potocznym wschodzi i zacho- dzi, a w metaforze, analogicznie jak czło- wiek, np. chyli się ku zachodowi. Czym zatem jest baldachim krwawnika? Kwia- tostanem drobnych białych kwiatków czy ochronnym parasolem, który niczym amu- let chroni przed kataklizmem kosmicznym? Poprzez to nawiązanie do mikrokosmo- su z całą ostrością wybrzmiewa potęga sił przyrody, gdzie zbiorowy podmiot liryczny leżący na trawie stanowi zaledwie mikro- skopijny punkt odniesienia dla ogólniejszej prawdy. W jaką mityczną kosmogonię i po co wprowadza czytelnika Poetka, kiedy ten czyta: a nad nami baldachim krwawnika / podtrzymuje niebieskie sklepienie? W cza- sach starożytnych wierzono, że podtrzymy- wał je Atlas, ale rozwój nowożytnej nauki, obalając wszystkie aspekty magii i mitów, spowodował zwycięstwo rozumu nad za- bobonem. Na szczęście nie wyparł ich cał- kowicie z poezji.
Ze wszystkich funkcji mitów dwie wyda- ją się z punktu widzenia badacza literatu- ry pięknej najważniejsze: literacka, będą- ca inspiracją dla twórców kolejnych epok, i kulturotwórcza: mity są rezerwuarem to- posów i archetypów oraz związków fraze- ologicznych. Podobnie rzecz ma się z ba- śniami i legendami, bo kiedy złożoną me- taforę lub obraz poetycki można odnieść do szerszego kontekstu, stają się czytelniejsze, pełniejsze w odbiorze, jawią się jako zbio- rowa manifestacja pewnych wartości, a nie tylko indywidualne przeżycie autora. Pod- miot liryczny omawianego wiersza z pozoru nie jest jednorodny: raz występuje w licz- bie mnogiej jako „my”, innym razem w licz-
bie pojedynczej jako „ja” w rodzaju żeń- skim. Tę sprzeczność gramatyczną można pogodzić tylko w jeden racjonalny sposób – podmiotem lirycznym są kochankowie, dla których tak dalece zaciera się granica od- rębności, że wspólne przeżywanie świa- ta i wzajemne doświadczanie miłości two- rzy z nim jedność, aż baldachim krwawnika z drugiego wersu wiersza zaczyna w wer- sie przedostatnim nabierać symbolicznego ochronnego znaczenia, by w puencie zyskać rolę opatrznościowego sługi, który nad ko- chankami podtrzymuje niebieskie sklepie- nie. Prześledzenie tej wartościującej zmia- ny znaczenia baldachimu krwawnika wyda- je się interesujące także z tego powodu, że krwawnik pospolity stosowany był od wie- ków w medycynie ludowej i magii jako ziele o wielkiej mocy ochronnej i wspomagającej, pobudzające świadomość, przyspieszające gojenie się ran zycznych i psychicznych, chroniące dom i otoczenie. Krwawnik jest jedną z roślin niesionych w pęku do kościo- ła w święto Matki Boskiej Zielnej.
W omawianym wierszu podmiot literacki, oznajmiając: usta mam pełne pocałunków jeżyn, nie ocenia tego faktu, nie wyjaśnia przyczyn, nie analizuje swoich przeżyć. Dosłowny obraz „mieć usta pełne jeżyn” z jednej strony oznacza ich konsumpcję, z drugiej wskazuje na mityczny czas wier- sza – duże, wydłużone, czarne owoce jeżyn dojrzewają od początku sierpnia do połowy września. Wszak tylko bardzo dojrzałe, wy- grzane na słońcu owoce są słodkie, a nie cierpkie, i mają właściwości uspokajające. Tymczasem fraza usta mam pełne poca- łunków jeżyn to już bardzo skomplikowa- na metafora. I to nie tylko pod względem erotycznym, gdy Poetka, animizując krzew
112 LiryDram październik-grudzień 2016

