Page 116 - 13_LiryDram_2016_OK
P. 116

prawdę o poezji, że operując bardzo zwię- złymi kodami w postaci metafor, jest prze- życiem (zarówno dla twórcy i odbiorcy) mi- steryjnym (tajemniczym), często nawet mi- stycznym, a na pewno zawsze kontempla- cyjnym.
Podobne zjawisko zauważyć można po lek- turze wiersza liczby doskonałe. Już sam ty- tuł nasuwa bliższe lub dalsze skojarzenia. Kto dobrze pamięta matematykę, wie, że liczba doskonała to liczba naturalna, któ- ra jest sumą wszystkich swych dzielników właściwych. Najstarsze wzmianki o licz- bach doskonałych pojawiają się w Elemen- tach Euklidesa około 300 r. p.n.e. Pierwsza liczba doskonała to 6, druga liczba dosko- nała to 28. Omawiany wiersz oparty jest na niebywałym koncepcie – Poetka konse- kwentnie od początku aż do samej puenty wykorzystuje matematyczne pojęcia, roz- poczynając frazą: dążymy do ideału, gdyż liczby idealne występują zarówno u Pla- tona, jak i w nauce współczesnej, a  nali- zując: zakodowano nam niezbędność trze- ciej pary, szuka znaku, jaki można posta- wić między bytem człowieka a boskimi pra- wami. Zbiorowy podmiot liryczny z de - nicji dąży do doskonałości, posiada pewną  lozo czną i matematyczną wiedzę, któ- rą przytacza w swoim monologu, gdy bez- sprzecznie stwierdza: już starożytni wie- dzieli, a nawet uznawali arytmetykę za jed- ną z czterech najważniejszych nauk. Pita- gorejczycy w VI wieku p.n.e. uważali, że wszystko jest liczbą, gdyż każdemu byto- wi można ją przyporządkować, np. mierząc czy ważąc. Niewątpliwie Autorka odwołu- je się w tym wierszu do dwu najważniej- szych sentencji, które można by uznać za pitagorejskie: liczba jest istotą wszystkich
rzeczy i wszystko jest piękne dzięki licz- bie. Kiedy czytamy wiersz po raz pierwszy, uwaga skupia się na odczytaniu właściwe- go skondensowanego sensu kolejnych fraz, począwszy od pierwszego kategorycznego wersu: dążymy do ideału, ulega niewąt- pliwemu czarowi gry słów: łączymy języki dzielimy ból na / dwoje a czasem włos na czworo. Wreszcie nasza uwaga skupia się na próbie odpowiedzi na pytanie, jaką trze- cią konieczną parę rąk może mieć Poetka na myśli, gdy oznajmia: kiedy jeszcze był cha- os / zakodowano nam / niezbędność trzeciej pary. Słowa zawarte w tym utworze wyda- ją się bardzo znajome: liczby, języki, cha- os, parzystość, a jednak wydają się użyte w zupełnie innym sensie niż znaczenie po- toczne. Jeśli spojrzymy na nie jak na mo- tywy i tropy, to chaos nie będzie oznaczał tylko współczesnego bezładu, nieporząd- ku, rozgardiaszu ani nawet stanu całko- witego bezładu. Dzięki kolejnym wersom: już starożytni wiedzieli / parzystość jest warunkiem / koniecznym, będzie stano- wił odwołanie do mitologii greckiej, w któ- rej Chaos1 był pierwotnym stanem egzy- stencji i z którego pochodzili pierwsi bogo- wie. Według Teogonii Hezjoda pierwszymi istotami byli Gaja (Ziemia), Tartar (Świat podziemny), Nyks (Ciemność nieba), Ereb (Ciemność świata podziemnego) i Eros (Mi- łość seksualna). Skoro istniały dwie możli- wości powstania życia: przez podział (Ga- ja, Nyks) i narodziny, rozmnażanie płcio- we uznane zostało za właściwy, boski po- rządek. Co z tej wiedzy wynika ciekawego dla dalszej analizy utworu liczby doskona- łe? Może fakt, że trzecią parę rąk zapewne posiadać ma potomstwo tych, którzy łączą języki (proszę zwrócić uwagę na podwójne
114 LiryDram październik-grudzień 2016


































































































   114   115   116   117   118