Page 35 - 04_LiryDram
P. 35
Wszystko
może się zdarzyć,
nawet wiersz czy książka
Nemo iudex idóneus in re sua
Z Aldoną Borowicz rozmawia Zbigniew Milewski
Kim jesteś w literaturze, w świecie lite- rackim? Jak widzisz obecnie swoją postać i swoją, że tak powiem, literacką karierę? Kim jestem? Zabawne. Jeszcze nikt nie py- tał mnie o to. Powiem krótko: na pewno nie jestem celebrytką, bo nie mam parcia „na szkło”. Kariera literacka? O jakiej karierze można mówić, pisząc wiersze czy od czasu do czasu eseje. Poezja to – niestety – nisza. Taka czarna dziura literatury, z której trudno się wydostać. A zatem nie interesują mnie nagrody literackie, zwłaszcza te, które okre- ślam jako pseudonagrody. Im więcej takich nagród, tym mniejszy prestiż. Żyję w pew- nej izolacji od tego – jak to szumnie nazy- wasz – świata i jestem zadowolona z takiej sytuacji swojego pisania i nie utożsamiam tego z towarzyskim życiem literackim, czę- sto kawiarnianym, imprezowym. To inna
bajka. Często ludzie, z którymi przebywam nie mają pojęcia, czym tak naprawdę się zaj- muję. I to mi odpowiada.
Czym jest dla ciebie wiersz i jego publika- cja? Czy jesteś bardziej czytelnikiem cu- dzych wierszy czy twórcą własnej poezji? Wiersz to swoiste katharsis. Oczyszczenie. Albo pokuta. Piszę rzadko. Publikuję jesz- cze rzadziej, o czym świadczy mały dorobek książkowy. Do własnych wierszy podchodzę z ogromnym dystansem. Kiedyś zapytano mnie o ulubione własne wiersze. Nie mam takich. To, co napisałam jest przeszłością. Może taki kiedyś się zdarzy, więc czekam, aż „przyjdzie do mnie wiersz”, który polubię. Ale wolałabym, aby to czytelnicy coś polu- bili w moim pisaniu. Czy jestem czytelni- kiem cudzych wierszy? No cóż, trudno abym
lipiec–wrzesień 2014 LiryDram 33

