Page 36 - 04_LiryDram
P. 36

nie czytała wierszy innych poetów. Czasem piszę recenzje, czasem odkrywam poetki, poetów, w wierszach których dostrzegam rozpalającą się iskierkę talentu poetyckie- go. Wielu moich piszących przyjaciół ma do mnie żal, że nie napisałam z ich książek do tej pory żadnych recenzji. A ja po prostu nie chcę być postrzegana jako tzw. recenzent usługowy, na zasadzie „ja tobie – a ty mnie”. Lubię zaskakiwać.
Jacy twórcy, zwłaszcza kobiety, są dla cie- bie istotni?
Poezję traktuję jako całość. Nie znoszę sztucznego podziału na poezję męską czy kobiecą. To jakiś absurd. Czego oczekuję od poezji? Przede wszystkim uniwersalnych wartości humanistycznych, odrębnego języ- ka poetyckiego i widzenia świata. Pochyle- nia się nad Czasem. Nad Czasem przeszłym i przyszłym, a zatem artystycznej kreacji Przyszłości. Dlatego często sięgam nie tyl- ko po Whitmana, Eliota, Rilkego, Pounda, Plath, Sexton albo Achmatową, Cwietajewą, Szymborską czy Lasker-Schüler, Ekelőfa. Szukam po prostu mądrej, głębokiej poezji, która zmusza mnie do zadumy i refleksji. Do zadania sobie samej pytania: I co dalej?
Czy dostrzegasz różnice między jak to się potocznie mówi „poezją kobiecą”, a tą pi- saną przez mężczyzn?
Już na to pośrednio odpowiadałam twier- dząc, że zdecydowanie jestem przeciw ta- kiemu podziałowi. Dlaczego? Otóż nieżyjący Andrzej K. Waśkiewicz ukuł pojęcie „poezja kobieca”, żeby pod tym płaszczykiem ukryć tzw. poezję pisaną przez kobiety jako poezję mało wartościową, czyli poezję sztambucho- wą, pensjonarską. Ale czy mężczyźni nie pi-
sują kiepskich wierszy? Też. I dlatego uwa- żam, że odkąd kobiety zaczęły na poważnie parać się poezją, mamy pełny poetycki obraz jako artystycznego przekazu postrzegania świata. Inaczej postrzegają ten świat męż- czyźni, inaczej kobiety. Inne doświadczenia są w sferze przeżyć mężczyzn, a inne – ko- biet. Tak więc obecnie mamy co najmniej dwuwymiarowy obraz tego oglądu. A zatem jest Poezja: wybitna, dobra i zła.
W tym roku ukazał się twój nowy tomik wierszy Cienie na rozwietrze. Mówi się czasem, że książka składa się z dwóch czę- ści: z tego, co autor napisał i z tego, czego nie napisał. Co powiesz o tej drugiej części w przypadku twoich książek? Jakiego te- matu, który – być może masz taki – dręczy cię i męczy, nie poruszyłaś?
Nie lubię sofistyki a ponadto trudno mi mó- wić o własnych książkach. Nigdy się nie za- stanawiałam nad tym, czego w nich brak. Samowiedza różni się przecież od wiwisek- cji. Myślę, że wiem, o co ci chodzi. O mi- łość? O erotyki? Bo tak naprawdę to chyba w tych książkach jest miłość do Człowieka, Kultury, Natury. Rzeczywiście nie ma tam wierszy miłosnych. Czy chciałabym je na- pisać – nie wiem. Aczkolwiek ostatnio po lekturze Cieni na rozwietrze Jan. S. Kiczor napisał Tryptyk dla Aldony, tłumacząc, że to tylko inspiracja. Jednak odbieram ten tryptyk jako podjęcie dyskursu z moim wi- dzeniem świata. Uświadomił mi, że brakuje w mojej książce tej drugiej płaszczyzny. Są- dzę, że miał na myśli brak optymistycznego akcentu. Czy rzeczywiście? Trudno mi na to odpowiedzieć. Bo tak naprawdę każdy pesymizm mimowolnie wiedzie ku opty- mistycznym akcentom. Czy samotność,
34 LiryDram lipiec–wrzesień 2014


































































































   34   35   36   37   38