Page 70 - 04_LiryDram
P. 70
Czyli tak naprawdę jazz to połączenie czegoś bardzo wręcz organicznego z najbardziej roz- winiętymi technikami muzycznego wyrazu. Moje łączenie jazzu z folkiem nie jest jed- nak zamierzone lub kontrolowane, po prostu w ten sposób słyszę muzykę. Bardzo lubię również tradycyjną muzykę irlandzką.
Jest w Twojej muzyce dużo uśmiechu, dy- stansu i lekkości. Czy wpłynęło na ten styl Twoje życie w Wielkiej Brytanii?
Podróże kształcą, to wiemy nie od dziś. Od pewnego czasu jednak obserwuję jak pewne różnice kulturowe wpływają na mnie na co dzień, jak zmieniają mój sposób bycia, myśle- nia i tworzenia. Jest coś takiego w Brytyjczy- kach, co bardzo lubię, to taki zdrowy dystans do siebie samych, doprawiony specyficznym poczuciem humoru, a jednocześnie praw- dziwa otwartość na drugiego człowieka. Oni mają w sobie chęć rozmowy, uśmiech bez powodu, tak po prostu, dlaczego nie? Jestem już do tego tak przyzwyczajona, że kiedy przyjeżdżam do Polski i zaczynam uśmiechać się do ludzi na ulicy lub w metrze często spo- tykam ścianę niezrozumienia. Bo większość Polaków nie ma w zwyczaju uśmiechać się do „obcych” i uważają takie zachowanie za nienaturalne, szybko doszukując sie w nim negatywnych podtekstów. Zastanawiam się często, dlaczego tacy jesteśmy.
Ostatnio dużo myślę na temat polskich lek- tur szkolnych i tego, jak wpływają one na psychikę dziecka. Mam wrażenie, że bardzo wcześnie jesteśmy obarczani wiedzą, na którą nie jesteśmy gotowi. A historia rów- nież nas nie oszczędzała.
Myślę, że mimo wszystko zawsze miałam w sobie optymizm i chęć cieszenia sie ży- ciem, w Anglii trafiłam chyba jednak na od-
powiedni grunt: uwierzyłam w zasadność pragnienia bycia człowiekiem szukającym piękna i radości na co dzień. Muzyka jest dla mnie również antidotum pomagającym przetrwać złe chwile, kiedy tworzę, natu- ralnie wiec ujawniam moją intencję takiego pomagania sobie i innym.
Poznałyśmy się w Wilanowie w 2012 roku na międzynarodowej imprezie Fashion Cul- ture organizowanej przez Katarzynę Kwiat- kowską-Działak. Czy Twój przyjazd wtedy był momentem przełomowym w kwestii częstotliwości przyjazdów do Polski?
Na tym koncercie pojawił się pan Aleksander Nawrocki, który zaprosił mnie później na kilka występów towarzyszących spotkaniom po- etyckim. Przy okazji tego pobytu pojawiłam się na wywiadzie u Pana Marka Niedzwiec- kiego, ktoś inny to usłyszał i zaprosił mnie do zaśpiewania gościnnie z Elą Adamiak... i po raz kolejny byłam w Polsce, cały czas pracu- jąc nad swoją płytą If I was to describe you i wychowując synka. Zawsze marzyłam o po- dróżowaniu z muzyką, zwłaszcza o powraca- niu z nią do Polski, gdzie się urodziłam i wy- chowałam. To marzenie spełniło się jednak dopiero w momencie, kiedy urodziłam syna, tak jakby trochę na przekór, aby pokazać, że macierzyństwo niczego nie zatrzymało, wręcz przeciwnie, uwolniło we mnie niesamowite pokłady energii i miłości.
Jakie są Twoje plany na przyszłość?
Dużo koncertować, dużo nagrywać! Wkrótce zaczynamy próby nad nowym materiałem. Bardzo chciałabym nagrać płytę po polsku, ale również po francusku. Jestem również otwarta na współpracę z innymi artystami. Moja droga to droga usłana nutami.
68 LiryDram lipiec–wrzesień 2014

