Page 272 - Besson&Demona
P. 272
BESSON I DEMONA
Międzynarodowe Zawody Konne w Krakowie, 1957 r. Tę nagrodę ufundował płk Władysław Bzowski
za pierwsze miejsce w konkursie zwycięzców.
Byliśmy z Bessonem bezbłędni.
SZCZĘŚLIWE MITYNGI, LILOW ZAWIEDZIONY
Po powrocie do Polski od razu szykowaliśmy się na duże zawody mię- dzywojewódzkie w Krakowie. Moje ko- nie musiały startować z handicapem, polegającym na tym, że tylko ja skaka- łem przeszkody podwyższone o dziesięć centymetrów. Mimo to w pierwszym dniu zająłem pierwsze i drugie miej- sce, a drugiego dnia dwa razy pierw- sze. Był to szczęśliwy mityng dla jeźdź- ców z LKJ Moszna. W konkursie lekkim zwyciężył Piotr Milbrat na klaczy Gor- dona, ja byłem trzeci na młodym Go- noszu, a czwarte miejsce zajęła Bar- bara Meissner na Hiantisie. Następną imprezą międzynarodową były zawody CHI w Bukareszcie. Pojechaliśmy tam w składzie: Marian Babirecki, Marian Kowalczyk, Tomasz Tokarczyk, Jerzy Grabowski i ja. Szefem ekipy był mjr Henryk Leliwa-Roycewicz.
Wyników poszczególnych konkur- sów nie pamiętam, za to bardzo do- brze konkurs zwycięzców, w którym można było startować na dwóch ko- niach w kolejności przez siebie poda- nej. Besson był koniem pewniejszym, przeto jako pierwszego zgłosiłem Ar- guna. Oczywiście organizatorzy, aby zmniejszyć moje szanse, przestawili mi kolejność koni i musiałem starto- wać na Bessonie jako pierwszy, a na Argunie jako ostatni. Bessonem poje- chałem dosyć mocno, uzyskałem bar- dzo dobry czas, ale nie ustrzegłem się jednej zrzutki. Dalej konkurs tak się ułożył, że z wynikiem 0 pkt pro-
– 270 –

