Page 270 - Besson&Demona
P. 270

BESSON I DEMONA
miejsce zajął Rumun Langa, trzecie Fiege, czwarte Babirecki na Ukami, a ósme – ne- stor naszego jeździectwa płk Rómmel na Dżaffarze.
GDZIE TE WARSZAWSKIE BALE?
Organizatorzy CHI, a także nasi szefowie w rewanżu za gościnne przyjęcie, ja- kie zgotowano nam w Rzymie, chcieli stworzyć ekipie włoskiej jak najlepsze warunki pobytu w Polsce. Nie było to wówczas takie proste. W 1957 roku w Warszawie nie było hoteli wysokiej klasy. Ktoś więc wpadł na pomysł ulokowania Włochów w ładnym, mi- łym pensjonacie w Chylicach, aby razem z żonami mogli w zacisznym parku delektować się śpiewem ptaków i otaczającą pensjonat zielenią. Jak się jednak okazało, nie o takim pobycie włoskie żony marzyły. Były bardzo zawiedzione, a nawet zmartwione. Skarżyła mi się ładna pani Tassani, że tyle słyszała od przedwojennych jeźdźców włoskich o za- wodach warszawskich, wesołych dancingach i ładnych balach, iż nastawiły się na po- znanie nocnego życia Warszawy. Tymczasem przyszło im w Chylicach spędzać wieczory w parku na leżakach. Przywiezione piękne kreacje z walizek tra ły do szaf, aby po paru dniach wrócić do walizek i do Rzymu.
DWA UDARY SŁONECZNE
Po zawodach warszawskich czekał nas wyjazd do Lipska i Akwizgranu. W eki- pie znaleźli się Kazimierz Stawiński z Demagogiem i Dukatem, Czesław Matławski z Alchemikiem, Maciek Świdziński z Bejem i Szumem oraz ja z Bessonem i Argunem. W Lipsku panował szalony upał, który odbił się fatalnie na naszej ekipie. Alchemik do- stał udaru słonecznego i musieliśmy wycofać go z zawodów. W konkursie zespołowym wystartowaliśmy więc we trójkę. Po pierwszym nawrocie wskutek porażenia słonecz- nego Stawiński zemdlał. Nasz zespół został zdekompletowany.
W tej sytuacji do konkursu sześciu barier przyszło mi dosiąść Demagoga. Do trzeciej rozgrywki na wysokości 190 centymetrów został jeździec NRD na Akelei i ja. Akelei przeszła czysto. Przy najeździe na pierwszy skok starter stojący bardzo blisko mach- nął mi chorągiewką przed nosem, na co Demagog zareagował zmianą nogi, a to z kolei spowodowało zmianę miejsca odbicia i zrzutkę na pierwszym skoku. Dalsze przeszkody pokonał już czysto. W tym konkursie uplasowałem się na drugim miejscu. Konkurencja w Lipsku była poważna. Oprócz ekip z Krajów Demokracji Ludowej by- li jeźdźcy z RFN i Szwedzi, z którymi pojechaliśmy dalej do Akwizgranu. Wówczas w krajach bloku wschodniego był taki zwyczaj, że każda ekipa miała swojego tłuma- cza, który de facto był opiekunem politycznym. Po zakończeniu zawodów w Lipsku nasz opiekun przekazał wiadomość swojemu odpowiednikowi do Akwizgranu, aby
– 268 –


































































































   268   269   270   271   272