Page 366 - Besson&Demona
P. 366

BESSON I DEMONA
Wylot ekipy
do Rotterdamu,
1967 r. Od lewej: Wiktor Olędzki, Marian Kozicki, Wiesław Dziadczyk, Antoni Pacyński,
Jan Kowalczyk,
Stefan Grodzicki,
płk Tadeusz Grabowski i ja, w głębi (siedzi)
– moja żona.
Przeciwległy brzeg Bugu to już był teren Związku Radzieckiego i oczywiście ta granica była pilnie strzeżona. Co kilkaset metrów widoczne były wieżycz- ki obserwacyjne, chociaż nigdy nikogo na nich nie widziano. Wyobrażaliśmy sobie, co się musiało dziać po tamtej stronie, kiedy zobaczyli trzech jeźdź- ców pośrodku Bugu. Nie niepokoili nas jednak i spokojnie wróciliśmy do Ja- nowa Podlaskiego. Po tej imprezie wyjechałem z ekipą do Rotterdamu.
ROTTERDAM – MOJE POŻEGNANIE
CHIO w Rotterdamie w 1967 roku to był mój ostatni zagranicz- ny konkurs. Startowałem wówczas tylko na Klawie i początek był doskonały. W konkursie otwarcia zająłem drugie miejsce w serii B dla jeźdźców startu-
– 364 –


































































































   364   365   366   367   368