Page 390 - Besson&Demona
P. 390
BESSON I DEMONA
i wspaniali jeźdźcy, jak bracia D’Inzeo, Arambide, Weier, Liambi, Steinkraus, Delia, Pessoa, znaleźli się za naszą parą. Biszka miała małe szanse na wejście do strefy punktowanej, a jeszcze mniejsze na strefę medalową, wyprzedzało ją bowiem dwana- ście koni i pięć było z takim samym wynikiem jak ona.
Parkur nałowy był nieco krótszy, składał się z dziesięciu przeszkód i trzynastu sko- ków ustawionych na trasie długości 600 m. Był on znacznie trudniejszy od pół nało- wego i rozpoczynał się od triplebarru o wysokości 160 cm i szerokości 210 cm. Najaz- dy były krótkie i trudne, a w większości wypadków odległości między przeszkodami niepasujące. Kiedy obejrzeliśmy ten parkur, stało się dla nas oczywiste, że uporać się z nim mogą tylko najlepsi jeźdźcy i najlepsze konie. Jak się później okazało, żadnemu z jeźdźców nie udało się pokonać go bezbłędnie.
Zarówno Biszka, jak i Bronz, mając dobre wyniki w pół nale, obudziły nasze nadzie- je na uzyskanie dobrego wyniku w konkursie zespołowym. Łatwiej nam bowiem było uzyskać dobre miejsce zespołowe niż wysoką lokatę indywidualną.
Nie dysponując już najlepszą parą, jaką był Kowalczyk z Chandżarem, należało w mia- rę możliwości oszczędzać Biszkę. Liczyliśmy również na dobrą formę Poprada. W tej sytuacji uzgodniliśmy ze Stefanem Grodzickim, że po straceniu szans na miejsce punktowane, wycofa się. I Stefan po drugiej zrzutce zrezygnował z kontynuowania przebiegu.
Teraz, nie będąc już bezpośrednio zaangażowany, ze spokojem i wielkim zaintere- sowaniem śledziłem nał, a zwłaszcza jeźdźców walczących o medale. Neal Shapiro (USA) na Sloopy powtórzył wynik z pół nału i objął prowadzenie. Graziano Mancinelli (Włochy) na Ambasadorze przeszedł z 8 pkt i zrównał się z Shapiro. James Day (Kana- da), mając 8,25 pkt karnych, stracił szansę na medal. Anne Moor (Anglia) na Psalmie z dwiema zrzutkami zrównała się z prowadzącą parą i ta trójka z jednakowym wyni- kiem weszła do rozgrywki. Rozgrywka na sześciu przeszkodach, w tym jednej potrój- nej, nie była łatwa. Sloopy przeszedł z 8 pkt, Ambasador był bezbłędny, a malutki, fenomenalny Psalm skończył z jednym zatrzymaniem. Tak zakończyła się rywalizacja indywidualna o medale olimpijskie.
Niespodzianką było zajęcie czwartego miejsca przez Hugo Simona (Austria) na Laven- dalu. Ten jeździec, z pochodzenia Niemiec, znany był polskiej publiczności ze startów w Olsztynie i w Warszawie. Ponieważ nie został zakwali kowany do startów w igrzy- skach w Monachium, zmienił obywatelstwo na austriackie. Dał Niemcom po nosie, uzyskując lepszy wynik niż koledzy z ekipy niemieckiej.
Po zakończeniu konkursu indywidualnego, porównując wyniki czołówki, przekonałem się, że Biszka, a przede wszystkim Bronz są w szczytowej formie i z powodzeniem mogą walczyć z najlepszymi. Ponieważ forma Poprada wzrastała, byłem dobrej myśli, jeśli chodzi o wynik konkursu zespołowego. Martwił mnie tylko brak ostatniej pary. Chandżar wraz z Jankiem Kowalczykiem byli najsilniejszym punktem naszego zespo- łu. Teraz musiała go zastąpić Jastarnia, a to budziło mój wielki niepokój.
– 388 –

