Page 485 - Besson&Demona
P. 485

...O LUDZIACH
sTanisław schuch
Znałem go z widzenia, fotogra-  i, literatury. Wiedziałem, że jest człowiekiem wybitnym, rasowym koniarzem, więc pierwsze spo- tkanie z nim, kiedy przyjechałem na praktykę do Kozienic, było dla mnie wielkim przeżyciem. Urodził się w 1892 roku, w zna- nej i zasłużonej rodzinie war- szawskiej, zupełnie niezwiązanej z końmi. Przypadki rządzą świa- tem i tym razem również tak by- ło. Siedmioletniego Stasia na Po- le Mokotowskie na wyścigi konne po raz pierwszy zabrał ojciec. Wrażenie musiało być ogromne, bo chłopiec zaczął pasjonować się końmi. Coraz częściej bywał na wyścigach i rannych galo- pach, coraz chętniej zgłębiał taj- niki treningu.
Od tego pierwszego spotkania z wyścigami konnymi minęło je- denaście lat. Osiemnastoletni Stanisław wybrał się na wyciecz- kę rowerową do jedynej wówczas Państwowej Stadniny w Jano- wie Podlaskim. A tam spotkał... Ryszarda Zoppiego, indywidu- alistę, fachowca i znakomitego nauczyciela. Po latach tak opi- sywał to spotkanie: „Ta wizy- ta w Janowie stała się punktem zwrotnym w moim życiu, odtąd bowiem opanowało mnie istne zainteresowanie hodowlą koni
– 483 –


































































































   483   484   485   486   487