Page 486 - Besson&Demona
P. 486
BESSON I DEMONA
i wytyczyło linię życia, określiło dziedzinę pracy, której miałem poświęcić się w pełni”. Oczywiście wybrał studia rolnicze. W 1912 roku spotkali się na wydziale z moją mat- ką, a także Janem Grabowskim i Bronisławem Walickim, z którymi założył kółko hipologiczne. Praktyki w Widzowie miał szczęście odbywać pod okiem wybitnego hodowcy Kazimierza Stolpego. Zanim skończył studia w 1916 roku, razem z Janem Grabowskim pojechali jeszcze w 1914 roku na praktykę hodowlaną do stadniny koni arabskich w Sławucie. Tak się świetnie ułożyło, że podczas studiów miał okazję wy- jechać do Anglii i Irlandii, ojczyzny koni pełnej krwi. To były ważne lekcje hodowli, treningów i wyścigów. Od tej pory starał się utrzymywać stały kontakt z hodowcami z Anglii, Irlandii, Francji, Niemiec i Rosji.
Zajmował najwyższe stanowiska w swoim zawodzie, a tytuł Naczelnika Hodowli Ko- ni został na stałe związany z jego osobą. Był człowiekiem nadzwyczajnej skrom- ności, unikającym rozgłosu. Wszechstronnie wykształcony, także muzycznie, pół żartem, pół serio powtarzał, że marzy, aby po przejściu na emeryturę zostać szat- niarzem w operze.
Spotkania z nim zawsze były wyjątkowe. W stadninie na przeglądach „widział konia”, potra ł natychmiast ocenić jego cechy, zwłaszcza pozytywne. Wszystkie uwagi prze- kazywał w sposób niezwykle taktowny.
Los nie był dla niego łaskawy. W powstaniu stracił jednego syna, drugi – muzyk – zmarł w roku 1960, a w 1972 odeszła jego żona Stefania, znana pisarka. Przez ostat- nich dziesięć lat życia był samotny. Wiele razy odwiedzałem go wówczas w jego mieszkaniu. Choć nigdy nie narzekał, to zawsze wychodziłem od niego ze ściśniętym sercem. Zmarł 5 marca 1982 roku.
jan grabowski
W środowisku koniarzy uznawany był za człowieka nieprzeciętnego. Otaczała go nawet aura wielkości. Nie bez przyczyny. Po studiach rolniczych zajmował wysokie stanowiska i potra ł nadać im odpowiedni prestiż. Po pierwszej wojnie światowej ob- jął stanowisko dyrektora Departamentu Hodowli Koni. Po likwidacji tego departamen- tu został naczelnym redaktorem czasopisma „Jeździec i Hodowca”, którym kierował do końca sierpnia 1939 roku.
Podczas okupacji opiekował się hodowlą koni w Nieborowie, a po wojnie dyrektoro- wał upaństwowionej Stadninie Koni w Walewicach. Z czasem, na jego wniosek, zo-
– 484 –

