Page 500 - Besson&Demona
P. 500
BESSON I DEMONA
Rzym, Neapol, Lucerna, Rotterdam, Lipsk. Jego wielką radością i dumą były sukcesy na tych zawodach oraz na igrzyskach olimpijskich i mistrzostwach Europy zarówno seniorów, jak i juniorów.
Przez wiele lat był o cjalnym sędzią międzynarodowym. Bardzo ceniony w tym środo- wisku, sędziował zawody najwyższej rangi, z igrzyskami olimpijskimi włącznie. W cią- gu 33 lat pracy reprezentował Polski Związek Jeździecki na kongresach FEI. Przez 17 lat pełnił funkcję członka biura FEI oraz przewodniczył Komisji Skoków. Cieszył się dużym szacunkiem i uznaniem członków biura FEI, a przede wszystkim ówczesnego prezesa FEI księcia Filipa. Te jego dobre układy bardzo ułatwiały korzystne załatwia- nie różnych spraw dla polskiego jeździectwa. To głównie dzięki niemu przedstawicie- le Polski byli w tym czasie członkami różnych komisji FEI, co bardzo podnosiło rangę naszego jeździectwa. Wciągał mnie do działalności w różnych komisjach PZJ, przyczy- nił się też do wybrania mnie do komisji WKKW FEI.
Także przez polskie władze sportowe uznawany był za autorytet. Był człowiekiem o nienagannej postawie moralnej, w życiu przykładał wielką wagę zarówno do treści, jak i formy. To była wielka osobowość, człowiek wielkiej klasy.
Ppłk karol rómmel
Pułkownika znałem z wielu fotogra i publikowanych na łamach czasopisma „Jeździec i Hodowca” i opowiadań mojego ojca. Obdarzony wieloma zdolnościami (ukończył m.in. Akademię Sztuk Pięknych), Karol Rómmel był wielką indywidualnością. Z woli ojca, wysokiej rangi o cera rosyjskiego, ukończył szkołę podchorążych piechoty. Był jednak wyróżniającym się jeźdźcem, dlatego wziął udział w igrzyskach olimpijskich w Sztokholmie w 1912 roku. Zajął wówczas dwunaste miejsce w konkursie skoków. Podczas pierwszej wojny światowej walczył początkowo w szeregach wojsk rosyj- skich, a następnie w wojsku polskim, w kawalerii. Za zasługi otrzymał najwyższe pol- skie odznaczenie wojenne Srebrny Krzyż Virtuti Militari. Z wojny wyszedł w randze majora i pozostał w wojsku. Pełnił funkcję zastępcy dowódcy pułku.
W okresie służby wojskowej wiele czasu poświęcał sportowi konnemu oraz wyścigom, głównie płotowym i przeszkodowym. Jako wychowanek i uczeń Rodzianki był orędow- nikiem naturalnej szkoły włoskiej – Caprilly’ego. I ten system wprowadził do polskiej szkoły jazdy. Jest, jak o sobie mówił, jednym z jego ojców. Na różnych kursach i zgru- powaniach, sam będąc jeźdźcem, sprawował funkcję instruktora. W 1924 roku repre- zentował Polskę na igrzyskach olimpijskich w Paryżu, a następnie w 1928 roku w Am-
– 498 –

