Page 512 - Besson&Demona
P. 512
BESSON I DEMONA
Różne okoliczności wpłynęły na decyzję Macieja o odejściu z Golejewka i objęciu funk- cji kierownika Stadniny Koni w Krasnem. Kiedy zapytałem go o powód, odpowiedział: „Więcej z Golejewka nie wycisnę, a w Krasnem mam takie możliwości”. Nic na to nie odpowiedziałem, choć bardzo się wówczas dziwiłem. A on, jak to on, znów z zapa- łem zabrał się do organizowania stadniny w Krasnem. Pozbierał z różnych stadnin po kilka klaczy, między innymi z Golejewka i Kozienic. Z Mosznej wziął między innymi ślepą na jedno oko Dację. I znów stadnina rozwijała się bardzo pomyślnie, a pierwszy wyhodowany przez Maćka rocznik zapowiadał duże sukcesy. Znalazły się w nim takie doskonałości, jak Kliwia, Tabakierka i Brochowicz.
Wielką pasją Macieja było polowanie. Jak tylko miał wolny czas, szedł ze strzelbą do lasu. Uwielbiał polować na dziki, których na rozkładzie miał sporo. W celnym strzela- niu pomogło mu, tak jak w sporcie, jego słynne oko.
Któregoś dnia był obecny przy sprowadzaniu koni z padoków. Klacze galopowały wy- grodzonym wypędem do stajni. Maciej, chcąc je zatrzymać, stanął pośrodku i machał laską. Klacze wyhamowały, ale Dacja, niezbyt dobrze widząca, potrąciła go z dużą siłą. Maciej upadł i rozbił głowę o bruk. Po paru dniach zmarł, 19 lipca 1988 roku. Polska straciła wybitnego hodowcę, ja wspaniałego kolegę i prawdziwego przyjaciela – i do tańca, i do różańca.
jerZy budny
Po moim przejściu z Mosznej do Warszawy zetknąłem się w pracy z Jerzym Bud- nym. Potem przez kilkanaście lat pracowaliśmy razem i tę współpracę wspominam jak najlepiej.
Jerzy pochodzi z ziemiańskiej rodziny Budnych z Lubelskiego. Trzech braci – dziadko- wie Jerzego – posiadało duże majątki (znakomicie zarządzane). Najsławniejszy z nich był stryjeczny dziadek Jerzego – Antoni, do którego należała Bychawa. Przez wiele lat hodowana tam była trzoda chlewna, owce, krowy oraz doskonałe konie półkrwi, a przede wszystkim pełnej krwi angielskiej. Drugi stryjeczny dziadek był właścicielem Rejowca, a jego rodzony dziadek – Nikodem – Jastkowa. Jerzy, choć urodził się już w innej epoce (w 1943 roku), to jednak z domu rodzinnego wyniósł tradycje i zamiło- wanie do koni, zwłaszcza pełnej krwi.
Po ukończeniu studiów na SGGW odbył praktykę w Stadninie Koni Rzeczna, gdzie dał się poznać jako człowiek solidny, pracowity o nieprzeciętnych zdolnościach i za- miłowaniu do tej pracy. Te jego niecodzienne zalety skłoniły ówczesnego naczelnika
– 510 –

