Page 12 - 41_LiryDram_2023
P. 12

 KLASYCY UKRAIŃSKIEJ LITERATURY
– zrezygnowała dziewczynka, biorąc kubek, żeby zanieść do chaty.
– Wypiję potem! – powiedziała Semenycha. Ołenka postawiła kubek na podłodze koło łóż- ka, sama pobiegła do dzieci, które bawiły się w ogrodzie.
Jesienne słońce skracało cienie drzew. Bab- cia często łapała rękami powietrze, żeby nie zabrakło dla jej wątłych piersi.
– An-no-o-o! A-a-n-no-o-! Ha-a-wry-y-le! Syne-e-czku! – wołała stara synową i syna. Lecz nikt jej nie słyszał. Synowa pracowała w chacie, a syn rąbał drwa.
A kiedy dzieci biegły przez ogród, zawoła- ła Ołenkę:
– Idź, dziecko, do cioci Paraski! Powiedz, że babcia woła!
Zadowolona, że może pójść do cioci, która za- wsze częstuje ją orzechami, Ołenka pobiegła ścieżką do wsi.
W porze obiadowej do matki podszedł syn. Przycupnął koło nóg i słuchał, jak dyszy.
– Może byście czegoś dobrego zjedli? – spytał. – Niedługo, synku, już nic nie będę potrze- bować! Krzyż i cztery deski! – ledwie wymó- wiła Semenycha.
– Wola Boska! Wszystko w jego w rękach... A może miodu z mlekiem ugotować? Lżej byłoby w piersiach... i dyszeć lżej.
– Już mi tylko jedno lekarstwo pomoże! – ję- czała stara.
Niespokojne oczy ożywiły twarz Hawryły, na której sterczała czarna szczecina. Widać, niepokoiła go jakaś myśl.
Stara zamknęła oczy. Hawryle wydało się, że chce spać. Dlatego zapytał:
– Mamo!
– Co?
– Zasypiacie? – Nie.
– Pójdziemy do notariusza!
–Apoco?
– Testament zrobimy!
– Testament? – zebrawszy cały głos, wykrzyk- nęła wylękniona Semenycha, ledwie podno- sząc się na łóżku.
– Testament! – uciął Hawryło, jakby o kamien- ną podłogę uderzył kawałek metalu.
– Jeszcze jestem żywa! U mnie jest też Para- ska, nie tylko ty!
– Paraska? A co Parasce trzeba? Ziemia moja! – Hawryło uderzył się pięścią w piersi, które zadudniły jak ziemia pod kopytem.
– Nie! Jak długo żyję, dopóty moja! I nie przy- puszczaj, i nie myśl! Ja, ze starym, polewałam ją łzami i potem, obrabiałam ją oto tymi! – Tu stara wyciągnęła do syna ręce.
– Matko, ja się wami opiekowałem! Jedliście mój chleb! Piliście moją wodę, moim ciepłem ogrzewaliście się! A jak umrzecie, taki po- chówek zrobię, jakiego wieś nie widziała! Załatwię, żeby wszystkie dzwony biły! Nie bójcie się, niczego nie pożałuję. Na stypie całą biedotę nakarmię! Wdowy wynajmę, żeby psałterz czytały, a na cmentarzu grób każę ogrodzić, dębowy krzyż postawię, ja- błoń posadzę!
Hawryło wymachiwał obiema rękami, nie wstając z łóżka. Jego twardy i zimny głos wy- rywał się z piersi. Po chwili zamilknął i cze- kał, co powie matka. Semenycha podniosła się na łokciach.
– Przeżegnaj się! Jaki duch w tobie mówi? Jednemu ci ziemi nie przekażę! A na tam- ten świat nie zabiorę. Ziemię rozdzielicie między sobą. Chata i sad będą twoje, a dla Paraski – Żłób i Kopanyce. A ja już donikąd nie pójdę, mnie już chyba poniosą... A je- śli nie podzielicie się w zgodzie, niech was gmina dzieli!
10 LiryDram
październik–grudzień 2023
  




































































   10   11   12   13   14