Page 42 - 41_LiryDram_2023
P. 42

  poprowadzić jedną stymulującą intelek- tualnie ścieżkę – ku czemuś, co roboczo bym nazwał postmodernizmem czarnym, świadomym pustki takich nawiązań, erozji kodu, poza który nie da się wyjść. Byłby to rewers kodotwórczej działalności tych klasyków, których do tej pory wywoływa- łem za pomocą symbolicznego nazwiska Herberta. Punkt wyjścia byłby w obu przy- padkach ten sam: istniejący zestaw znaków kulturowych, dla którego klasycy szukaliby słownika zdolnego do stabilizacji znaczeń oraz składni umiejącej je porządkować, zaś postmoderniści – układów dających się określić jako coraz bardziej olśniewa- jący bałagan.
Z jednej strony mamy więc apologię seman- tycznego porządku, z drugiej – ruch, który prowadzi ku jego zaprzeczeniu. Otwiera tu się miejsce na trzecią jeszcze postawę, odwo- łującą się do tradycji po to, by własne treści wypowiadać w kontrze względem niej. Na- zwałem ją „neobarokiem”, ponieważ właśnie nasza poezja siedemnastowieczna zawiera szczególnie wiele przykładów takiego sub- wersywnego postępowania.
Najbardziej radykalny przykład pochodzi chy- ba z poezji Zbigniewa Morsztyna. Jego utwór List [...] po szepielowskiej potrzebie – to opis niezbyt chwalebnej potyczki w czasie od- wrotu przegrywających bitwę oddziałów ra- dziwiłłowskich, adresowany do wojskowego przełożonego. Mniejsza już jednak o podob- ne szczegóły. Wiersz Zbigniewa Morsztyna zaczyna się jako apostrofa do jego chorągwi, wchodzącej w skład prywatnych wojsk ra- dziwiłłowskich, pod Szepielowem zaś prak- tycznie rozgromionej, co zresztą Radziwiłło- wi pozwoliło na ucieczkę. Interesujący mnie fragment owej apostrofy brzmi tak:
Ciebie tu tylko moje wspomni pióro, Wielkiej Bellony niewyrodna córo,
A matko moja, kiedyś niezwalczona, Dziś pogrzebiona.
[...]
Tyś, od sióstr twoich wszystkich odbieżana,
Sama broniła wielkiego hetmana;
Od twojej odniósł szczególnej obrony Żywot wzgardzony.
(Zbigniew Morsztyn, List do Imci Pana Aleksandra Mierzeńskiego... po szepielowskiej potrzebie, cyt. za: Tegoż Muza domowa, oprac.
Jan Dürr-Durski, PIW 1965, s. 113; nowsze wydania mogą podawać nieco inne odmiany tekstu i inną postać całości utworu).
W pierwszym odbiorze – przesadzony, a więc zły panegiryk. Nadmierny na dzisiejsze ucho patos, nieodwołalnie skazujący utwór na smutną egzystencję w piekle historii lite- ratury. Wystarczy jednak spojrzeć, skąd się ten patos bierze. Skąd zwroty Matko moja i szczególna obrona? Za jaką to Opiekunkę złośliwy arianin przebiera jednostkę wojsko- wą? Znacie? To posłuchajcie: Pod Twoją obro- nę uciekamy się, święta Boża Rodzicielko... Postawie Zbigniewa Morsztyna, który przez całe życie stylizował się na poetę raczej mier- nego, a w każdym razie – pozostającego po- za obiegiem oficjalnym i jego wymogami, należy tu przypisać nieoczekiwaną ambicję. Otóż jego wiersz chciałby być o wszystkim – jednocześnie o towarzyszach broni, o od- ległości między propagandowym a faktycz- nym obrazem wojny, a wreszcie – o ukry- tych konfliktach religijnych. Poeta stara się rozbudować treść o jak najwięcej elementów
40 LiryDram październik–grudzień 2023






















































































   40   41   42   43   44