Page 50 - 44_LiryDram_2024
P. 50

  jest zawsze na nicość, a obecność bliskiej so- bie osoby również nie gwarantuje przypływu większej nadziei. Potwierdza więc pewną znaną prawdę, że z natury jesteśmy sami w świecie, a ten nie waha się nas doświadczać nie tyl- ko swoimi fekaliami, głupotą, cwaniactwem, ale wciąga nas mimowolnie do uczestniczenia w procesach systematycznego rozkładu nasze- go istnienia. W wierszu bez tytułu dowiaduje- my się, że: Kupiłem okno/z widokiem na świat/ szyba pochłonęła/mowę miasta/uporczywie ob- serwuję/ulicę/wszystko co widzę/przypomina kiepski cyrk/ w fotoplastykonie.
Interesujące obrazy wywiedzione ze styku przy- rody z cywilizacją, czyli techniki i architektury z naturalnym krajobrazem, w którego centrum ludzie wraz z autorem jakby wirują, lewitują, zawiera książka poetycka Marka Wawrzyńskie- go, noszący tytuł 129 wierszy polskich. Jest ona chyba już czwartą pozycja w jego życiory- sie literackim i świadczy, że stał się faktycznie dojrzałym i wartościowym autorem, dysponu- jącym sobie właściwym stylem pisania, a więc prezentacji osobistej wersji poetyckiej nasze- go świata. Świat ten jest oglądany najczęściej z perspektywy centrum Krakowa, przedmieść i okolic Sanoka, ale głównie kawiarenki vis-a- -vis. Baczne oko poety przyciągają zaskaku- jące zdarzenia, zjawiska i jak na „oka mgnie- nie”, ujmuje je w krótkie formy poetyckie, by ukazać ich prostotę i prawdę. Budzą w nim zaniepokojenie i zdziwienie takie oto coraz częściej obserwowane fakt, że na tle pomni- ków naszej wysokiej kultury, nowe pokolenia, traktując je jako fasady, w ramach pozorowa- nej twórczości uprawia różne wyrafinowane zabawy. W takich ludycznych grach seman- tycznych obniżane są jej walory i stojące za nimi wartości duchowe, wykreowane przez pokolenia. Poetę nurtuje również historia, bo
widzi ją sfragmentaryzowaną, poprzeplataną również rozczłonkowaną na części przyrodą, po których, jak po płycie Rynku Głównego, pędzą ludzie w pogoni za sensem własnej egzysten- cji, przypominając przysłowiowe ameby, które zapomniały, że pogubiły własne szkielety. Sze- reg krótkich i dynamicznych wierszy, składają- cych się na ten zbiór poezji, przypomina nie- jako skalpele, dokonujące wiwisekcji naszego świata przysłanianego tanim blichtrem i roz- koszami płynącymi z płytkich przeżyć, które są właściwie ucieczkami w ślepe uliczki oso- bistego życia. Poezjowanie Wawrzyńskiego po- lega właściwie na notorycznym formowaniu wierszy, w których fakty brane z codziennego życia i bezpośredniego oglądu świata łączone są tkanką śladów historii w pewną mozaikową całość, przyprawianą osobistymi przeżyciami. Technikę tę stosuje poeta nie tylko do aktu- alnie oglądanej rzeczywistości, ale również sięga do pamięci, z której wydobywa wiele zdarzeń z dzieciństwa spędzonego w okolicy Sanoka, czyli w Bażanówki i Nowsielc. Tamte wspomnienia pozwalają mu przecież po la- tach zrozumieć sens historii i wartości swojej małej ojczyzny.
Prócz znakomitych portretów życia w Krako- wie, poeta również lakonicznie, ale i w peł- ni wyraziście ukazuje piękno, harmonię oraz nastroje, które buduje w jego duszy obcowa- nie choćby ze skrawkami przyrody na Kra- kowskich Plantach. Jeśli idzie zaś o miłość – to traktuje ja raczej szorstko, nazywając ją lapidarnie (...) naturalną skłonność/mężczy- zny do kobiety. Styl poetyzowania Wawrzyń- skiego chyba najlepiej oddaje taki oto wiersz bez tytułu: kończy się czerwiec/w nocnym ba- rze/otwartym na oścież/swobodnie przefru- wały/ćmy/z wierszy zagajewskiego. Własne credo poetyckie wyraża natomiast w innym
48 LiryDram lipiec–wrzesień 2024






























































































   48   49   50   51   52