Page 30 - 33_LiryDram_2021
P. 30

   28 LiryDram
październik–grudzień 2021
black hole
Anka czuje palcami zatroskane twarze. Gdy krwawi do gliny zatrzymuje czas. To wtedy z każdym ruchem wypełniają się rzeźby.
Anka umie dbać tylko o innych. Dlatego nocami połyka bezoary, z których włos po włosie wyciąga troski. Sadzi
je w ogrodzie obok kosmicznych onętek tak jednorocznych jak jej plany przeżycia.
Anka nie ma swojego imienia. Z chrztu wołają na nią ta co oświetla i rozgrzewa choć bardziej przypomina wypalenie na biskwit. Jeszcze długo nie dotknie szkliwienia.
Anka czuje palcami zatroskane twarze. I właśnie dlatego uplecionym warkoczom dziewczynek daje siwiznę pajęczego włosa. To wtedy z każdym ruchem rodzi się
i zaczyna oddychać.
center house
dla B.Z.
Czarna często przesiadywała w pudle po starym rubinie. Zimnym i brudnym, ale na tyle dużym,
by schować przed dorosłymi. Oni nigdy nie mieli zielonych marynarek czy turkusowych sukienek, za to posiadali w nadmiarze biały płyn. Pili zawsze
i wszędzie. W takich chwilach marzyła o czerwonym płaszczyku. Wszystko było przecież szare. Wierzyła, że gdyby miała jaskrawy ciuch, może ktoś napisałby o niej książkę, a później nakręcił piękny film.
Czarna w pudle mówiła dużo i chętnie, chyba że trzeba było siedzieć cicho. Wtedy wycinała papierowe ubranka, nakładała na ludzi z kartonu i robiła niemy pokaz.
Miała szczelnie zapięte na zamek usta. Później
kładła się na podłodze i udawała kartkę. Można było
dla T.S.J.

















































































   28   29   30   31   32