Page 32 - 33_LiryDram_2021
P. 32

    wiele nocy w hotelu Savoy
do kolażu Mateusza Wróblewskiego
Posłuchaj Ibrahimie pulsu tego szkła.
W kilku sprawach kobieta nie zabierze głosu. Nie podejmie decyzji o ścięciu warkocza.
To nieco przyśpieszy nasze pożegnanie,
gdy owinięta firaną udam, że mnie nie ma.
A ty wypijesz światło, jak piach wsącza wodę.
Posłuchaj Ibrahimie nacinania skroni
i z okiennej szyby zetrzyj ślad rozstania.
Niepublikowane wcześniej wiersze z powstającego tomu Lęgnia
Śmiertnia
Wielka woda może przyjść w każdej chwili. Zabrać dziewczynkę w czerwonej kurtce i rozmyć pamięć o niej w roztopionym śniegu. Jedno jedyne zdjęcie nie wystarczy by wiedzieć, że rybi zapach z ciepłego między nogami to zapowiedź końca. W dniu mgły deszczowej szukam w sobie dziecka.
Dobra nowina
Od wczoraj psy roznoszą po wiosce dobrą nowinę. W budzie pod krzywym dębem jest ruja. Biegną tam wszyscy jak na polowanie. Nadchodzi skowyt i krew. W domu obok szykuje się ślub. Młodej pannie nie wolno schylać się pod drzewem. Musi omijać głodną sukę. Przecierać twarz bławatkami. To bogaty ślub. Będzie skowyt i krew.
Porannik
Czasem o życiu świadczy tylko dym nad dachem. Gęsta smuga jak kolec w chłodny rys poranka. Zima nie chce odpuścić. Zakleszcza swetrami starych szmat płaconych na wagę. Żadna rzecz nie jest tym, co się nam wydaje. Jak drzewo na śniegu nie jest tylko drzewem. A oczy wilka nie są ścieżką strachu. Możesz wybrać kierunek wylęgu.
            30 LiryDram październik–grudzień 2021


















































































   30   31   32   33   34