Page 141 - 50_LiryDram_2026
P. 141

bez konieczności dokonywania wyboru jed- nej z danych możliwości). Nancy dookreśla słowo „oscylacja” przymiotnikiem „wyraźna” (l’oscillation distincte) i ostatecznie ustanawia pomiędzy obrazem i tekstem związek oparty na odrębności, ale i zbliżaniu się do siebie – obraz i tekst stają się dwiema stronami tego samego medalu, jedna nie może istnieć bez drugiej. To, co obraz pokazuje, Tekst demon- struje. Uchyla się od niego, uprawomocnia- jąc go. To, co Tekst eksponuje, obraz ustawia i ustanawia. To, co obraz konfiguruje, Tekst defiguruje. To, co Tekst projektuje, obraz znie- kształca. To, co obraz maluje, Tekst opisuje. Ale istnieje coś, co jest ich wspólną rzeczą i wspólną przyczyną, to coś wyraźnie oscyluje pomiędzy nimi w cienkiej niby liść przestrze- ni: recto to Tekst, a verso to obraz, czy też vi- ce(obraz)-versa(tekst)5.
Przy tym rozważaniu nasuwa się ważne pytanie – czy malarstwo jest językiem? Ob- raz istnieje zawsze w opowiadaniu. Specy- fiką obrazów jest przecież to, że wymuszają one na widzu narrację prowadzoną z regu- ły w czasie teraźniejszym, co w efekcie staje się podstawą zabiegu unaocznienia, a także uobecnienia. W obrazie nie zawiera się żad- na struktura aprioryczna, natomiast są weń wpisane struktury tekstowe, a sam obraz jest ich systemem. Obraz nie jest prostym wyraże- niem jakiegoś kodu, ale raczej wariacją pracy kodyfikacji, nie układa gotowych, uporządko- wanych systemów, ale te systemy generuje. Obraz wytrąca słowo z jego pozycji bytowej, pozbawia go samodzielności i przekazuje słowo w nowej formie6. Również pojawia się problem stosunku i związku dzieła malarskiego i znaku tekstowego. Problem interpretacji przeżycia estetycznego, jakiego doznał malarz pod wpły- wem dzieła literackiego, a tym, co sam zdołał
w swoim obrazie (dziele plastycznym) zamie- ścić. To, co jest pomiędzy procesem przeżycia a aktem twórczym. To, co powstaje na mocy pewnej konwencji w połączeniu dzieła ma- larskiego z działem literackim – czy powstaje wtedy nowy wspólny twór? A jeśli tak – jak go nazwać?
Pierwsze dzieła bezprzedmiotowe to po- wstałe w latach 1910-1915 w Monachium akwarele Kandinskiego oraz dzieła Łariono- wa i Gonczarowa z Moskwy. Podstawą tego malarstwa miało być ukazanie tego, co abso- lutne, pośród względności czasu i przestrzeni oraz przeniesienie odbiorcy w wyższe rejony myślenia i odczuwania7 często na podstawie inspiracji dziełami muzycznymi czy literac- kimi. Określenie abstrakcja liryczna (lirycal abstraction) powstało w 1947 r. we Francji i pierwotnie było synonimem taszyzmu, który dość szybko utracił powab nowości i w dru- giej połowie lat 50. został zastąpiony przez nowy realizm Kleina i Restany’ego.
Dzisiaj inspirowanie się artystów plasty- ków dziełami literackimi ma wiele potocznych określeń. Proces ten to rodzaj pobudzenia, ge- nerowania wizji, łączenia z kodem nadawa- nym przez tekst. Proces zachodzącej oscylacji, wzbudzania, mieszczący w sobie zgłębianie ludzkiej psychiki i wyobraźni. Skrajny subiek- tywizm i indywidualność tego nienazwanego aktu są jego głównymi cechami.
Nasuwa mi się pewna analogia z fizycz- nym pojęciem – laser (Light Amplification by Stimulated Emisjon of Radiaton) – gdyż zja- wisko stymulacji, zależności, interakcji obu dzieł jest konieczne.
Dla dalszych badań zaproponowałam ta- kie pojęcie jak PLASERT, szeroko opisując co pod poszczególnymi literami mogłoby się ukrywać:
styczeń–marzec 2026 LiryDram 139



























































































   139   140   141   142   143